Protected: Polski mikrokomputer Elwro 800 Junior – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Protected: Polski mikrokomputer Mazovia 1016 – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Historia Zakładów Elektronicznych ELWRO we Wrocławiu – część 1

Szanowni czytelnicy, dzisiaj 6 lutego 2019 roku przypada 60. rocznica powołania Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO. Z tej okazji chciałbym wszystkich zaprosić do lektury pierwszej części cyklu o historii zakładu, autorstwa Barbary Maćkowiak, Andrzeja Myszkiera, Bogdana Safadera, który pierwotnie ukazał się w książce “Polskie komputery rodziły się w ELWRO we Wrocławiu. Rola Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO w rozwoju informatyki w Polsce”. Ten zakład to przede wszystkim ludzie, którzy tworzyli od zera pierwsze polskie komputery. Tekst został zilustrowany przeze mnie dokumentami archiwalnymi, zdjęciami pracowników ELWRO oraz zdjęciami z życia zakładu. Tyle słowem wstępu. Pozdrawiam, w szczególności pracowników Elwro – Marcin Robert Kaźmierczak.

Miała być telewizja

Nieoczekiwanie jednak wypadki potoczyły się inaczej. Rzecz trudna do pojęcia, ale przynajmniej ten jeden raz w systemie tak zwanej gospodarki planowej autentycznie społeczna inicjatywa, którą nie sterowały żadne partyjne komitety i instancje, uruchomiła ciąg zdarzeń zgoła nieprzewidywanych. Inspiracją prowadzącą w efekcie aż do utworzenia ELWRO było zainicjowanie przez dwóch wrocławian, Wojciecha Dzieduszyckiego oraz inż. Stefana Rylskiego, artykułem pod tytułem.: “Kupą Mości Panowie Telewidzowie”, a opublikowanym 7 maja 1957 r. w tygodniku „Nowe Sygnały”, społecznych działań dla uzyskania dostępu do telewizji mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska oraz uruchomienia produkcji odbiorników telewizyjnych we Wrocławiu.

Po upływie miesiąca od ukazania się artykułu zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Wrocławskiego Ośrodka Telewizyjnego, do którego przystąpiło kilkadziesiąt instytucji i przedsiębiorstw Dolnego Śląska, deklarując wsparcie finansowe w złotówkach i w dolarach dla zrealizowania społecznej inicjatywy, bowiem zarówno dostęp do telewizji, jak i produkcja odbiorników telewizyjnych nie były przewidziane w „centralnych” planach dla Wrocławia i Dolnego Śląska w najbliższych latach. Komitetowi przewodniczył Bronisław Ostapczuk – poseł i przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, prawdziwym spiritus movens (motorem napędowym) komitetu był Stefan Rylski, który doprowadził wkrótce do wybudowania w ciągu ośmiu miesięcy telestacji na górze Ślęża, obejmującej swoim zasięgiem Dolny Śląsk, tereny Ziemi Lubuskiej, Opolszczyzny i Wielkopolski.

Stefan Rylski

Zatem, była już telestacja z nadajnikiem na Ślęży, ale nie było telewizorów dla mieszkańców. Opracowany w marcu 1958 r. przez Stefana Rylskiego memoriał uzasadniający potrzebę uruchomienia we Wrocławiu produkcji odbiorników telewizyjnych (lokalizacja, kadra, zaplecze przemysłowe, wyposażenie techniczne przy społecznym wsparciu finansowym, perspektywy rozwojowe, znaczenie polityczne aktywizacji gospodarczej i stabilizacji na Ziemiach Zachodnich) został skierowany przez Społeczny Komitet do wicepremiera Piotra Jaroszewicza. Wicepremier, uznając (pismo z 24 kwietnia 1958 r.) za słuszne uruchomienie produkcji odbiorników telewizyjnych we Wrocławiu, skierował sprawę do Ministerstwa Przemysłu Ciężkiego.

Memoriał Stefana Rylskiego skierowany do Wicepremiera Piotra Jaroszewicza

Odpowiedź Wicepremiera Piotra Jaroszewicza

Aktem erekcyjnym z 6 lutego 1959 r., podpisanym przez Ministra Przemysłu Ciężkiego Kiejstuta Żemajtisa, powołano Wrocławskie Zakłady Elektroniczne T-21, które wkrótce przyjęły nazwę ze skrótu telegraficznego „ELWRO” (ELektronika WROcławska). Pisząc memoriał, Stefan Rylski myślał o koncepcji stworzenia we Wrocławiu ośrodka elektroniki, co ujawnił w późniejszym wywiadzie, stwierdzając m.in.: „A mieliśmy we Wrocławiu już wówczas zespół obiektywnych warunków przesądzających o jej realności: silne środowisko naukowe w dziedzinie elektroniki i matematyki, rezerwy rąk do pracy – rąk kobiecych, bowiem elektronika to przemysł nadający się do zatrudnienia właśnie kobiet, wreszcie – klimat społeczny sprzyjający inicjatywom, rosnące ambicje środowiska. […] Punktem wyjścia miała być produkcja telewizorów, ale już wtedy uważaliśmy ją za haczyk, rzeczywistym celem była automatyka przemysłowa, elektroniczne maszyny cyfrowe”.

Pierwszym znakiem firmowym był napis ELWRO – akronim utworzony z pierwszych zgłosek słów “ELektronika” i “WROcław”, umieszczony wewnątrz obrysu elipsy razem z obrazem krzywej stylizowanej na sinusoidzie. Już w 1959 r. Andrzej Niżankowski na życzenie dyrektora Mariana Tarnkowskiego, osobiście opracowuje bardzo ciekawy projekt graficzny logo ELWRO, który posłużył do wykonania neonu zainstalowanego na budynkach fabryki. Odtąd także pisma przewodnie i kadrowe ELWRO posiadały nadrukowane takie logo. Również według tego projektu wyprodukowano znaczki do wpinania do klapy, które z dumą nosili pracownicy fabryki. Na zdjęciu znaczek do wpinania w klapę. Znaczek pochodzi z kolekcji Polskie Komputery.

Śmiała wizja znalazła ambitnych wykonawców, młodych inżynierów i matematyków. Może „oni nie wiedzieli, że tego nie da się zrobić”. W świadomości współczesnego pokolenia brzmi to jak bajka. Czy warto ją opowiadać? I czy ma ona jakiś związek ze współczesnością? Wbrew pozorom tak – od tego zaczęło się przemysłowe produkowanie komputerów w Polsce. Dzięki rosnącej z roku na rok liczbie komputerów rodzimej produkcji wiele instytucji, przedsiębiorstw i środowisk zawodowych weszło w erę komputeryzacji.

Osiągnięcia pierwszego dziesięciolecia – rozwój organizacyjny

Pierwszym dyrektorem naczelnym ELWRO został Marian Tarnkowski – główny technolog z Warszawskich Zakładów Telewizyjnych, a dyrektorem technicznym Mieczysław Bazewicz z Wrocławia. Dyrektor Tarnkowski sprowadził z Warszawskich Zakładów Telewizyjnych Zbigniewa Malinowskiego, Jana Bogo i Wacława Wosika, powierzając im odpowiednio stanowiska głównego konstruktora, głównego technologa i głównego ekonomisty. Mieli oni już duże doświadczenie w organizacji produkcji urządzeń elektronicznych. Funkcję doradcy dyrektora Mariana Tarnkowskiego po utworzeniu przedsiębiorstwa pełnił Stefan Rylski. Piastując stanowisko dyrektora, Marian Tarnkowski dążył do uruchomienia w ELWRO produkcji maszyn matematycznych (później nazywanych maszynami cyfrowymi i komputerami). Reguły ekonomiczne wymagały uruchomienia produkcji wyrobu dającego utrzymanie przedsiębiorstwu. Podjęto decyzję o uruchomieniu produkcji przełączników kanałów telewizyjnych dla Warszawskich Zakładów Telewizyjnych.

Marian Tarnkowski

Mieczysław Bazewicz

Nowo utworzone przedsiębiorstwo otrzymało do zagospodarowania zabudowania starej cukrowni przy ul. Obornickiej we Wrocławiu i rozpoczęto starania zmierzające do uruchomienia produkcji przełączników kanałów telewizyjnych i równolegle przygotowania do realizacji planów związanych z projektowaniem i produkcją maszyn matematycznych. Już w kwietniu 1959 r. nowo zatrudnieni inżynierowie i technicy skierowani zostali na szkolenie do Warszawskich Zakładów Telewizyjnych, a po jego odbyciu przeprowadzili oni szkolenie personelu produkcyjnego ELWRO w zakresie konstrukcji, technologii i organizacji produkcji przełącznika. Przystąpiono do zakupu i konstrukcji aparatury niezbędnej do produkcji i kontroli przełącznika. W celu realizacji tych przedsięwzięć utworzono Biuro Konstrukcyjne, Dział Przyrządów Elektronicznych i Narzędziownię. Kierownikiem Działu Przyrządów Elektronicznych został początkowo Michał Łogwin, a w latach 1961–1973 kierowała tym działem Barbara Maćkowiak, absolwentka Wydziału Łączności Politechniki Wrocławskiej.

Barbara Maćkowiak

Do wyróżniających się konstruktorów aparatury kontrolno-pomiarowej należeli: Jerzy Markiewicz, Kazimierz Piotrowski, Wawrzyniec Uramek, Walenty Suszyński, Wiesław Pidek, Sławomir Waszkiewicz, Jerzy Sommer, Kazimierz Szczęśniak i Jacek Gawlicki. Eksploatacją i serwisem elektronicznych przyrządów kierował Andrzej Teodorczuk.

Jerzy Markiewicz

Andrzej Teodorczuk

Wiesław Pidek

We wrześniu 1959 r. została uruchomiona seryjna produkcja przełącznika kanałów dla Warszawskich Zakładów Telewizyjnych.

Taśma strojenia przełącznika kanałów TV

ELWRO, Dział Głównego Konstruktora (DK), na zdjęciu inż. Andrzej Zgieb podczas projektowania telewizyjnego przełącznika kanałów TK-67, który był montowany w prawie wszystkich produkowanych wtedy telewizorach w Polsce.

Montażystka z przełącznikiem kanałów telewizyjnych

Równocześnie rozpoczęto realizację projektu dotyczącego konstrukcji i produkcji maszyn matematycznych. Już w 1959 r. utworzona została Pracownia Matematyczna pod kierownictwem Romana Zubera, zatrudniająca matematyków-programistów. Pierwszymi jej pracownikami byli: Julian Dębowy, Ryszard Nowakowski, Ryszard Wrona.

Roman Zuber

W 1959 r. najobszerniejszą wiedzą w dziedzinie techniki komputerowej dysponowało warszawskie środowisko naukowe skupione w Zakładzie Aparatów Matematycznych PAN pod kierownictwem – wówczas docenta, a później profesora – Leona Łukaszewicza, oraz w Instytucie Badań Jądrowych PAN kierowanym przez, wówczas również docenta, Romualda Marczyńskiego. Trzecim był Zakład Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonii Politechniki Warszawskiej zarządzany przez prof. Antoniego Kilińskiego. Grupa elektroników i mechaników rozpoczynających pracę w ELWRO w maju 1959 r. nie miała doświadczenia zawodowego, a z tematyką maszyn matematycznych w trakcie studiów zetknęli się nieliczni na Wydziale Łączności Politechniki Wrocławskiej u prof. Jerzego Bromirskiego.

Jerzy Bromirski

Słusznie więc uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie przeszkolenie w Warszawie inżynierów i matematyków, mających zająć się techniką komputerową. Jesienią 1959 r. utworzone zostały dwie grupy, z których jedna była szkolona w Zakładzie Aparatów Matematycznych PAN, pod kierownictwem doc. Leona Łukaszewicza, a druga – w Instytucie Badań Jądrowych PAN pod opieką naukową doc. Romualda Marczyńskiego. Łącznie w szkoleniu wzięło udział kilkanaście osób: elektroników, matematyków programistów oraz konstruktorów mechaników. Przeszkolenie to miało decydujące znaczenie dla szybkiego rozpoczęcia w ELWRO prac konstrukcyjnych nad maszynami cyfrowymi. Już w 1961 r. na bazie Pracowni Matematycznej utworzono Ośrodek Zastosowań Maszyn Cyfrowych (OZMC). Kierownikiem Ośrodka został Roman Zuber, a wyróżniającymi się pracownikami byli: Julian Dębowy, Andrzej Czylok, Teodor Mika, Piotr Kremienowski i Stanisław Tomaszewski. Programiści OZMC opracowali obszerną bibliotekę programów i podprogramów dla maszyn ODRA 1003 i ODRA 1013, programy użytkowe, szkolili oraz udzielali konsultacji programistom odbiorców komputerów. W 1965 r. OZMC został przekształcony w Ośrodek Prób i Zastosowań Maszyn Cyfrowych (OPZMC) i rozpoczęto prace nad zastosowaniem maszyn do zarządzania. Kierowania OPZMC podjął się profesor Politechniki Wrocławskiej, Bronisław Pilawski. W 1963 r. dyrektorem naczelnym ELWRO został Stefan Rylski. W tym też roku oddano do użytku nowy budynek biurowy przy ul. Ostrowskiego, utworzono Pracownię Projektową Automatyki i uruchomiono produkcję przyrządów pomiarowych. W 1964 r. Zakłady ELWRO zostały włączone do grupy przedsiębiorstw Zjednoczenia Przemysłu Automatyki i Aparatury Pomiarowej „MERA”. W tym także roku został utworzony w ELWRO Dział Obsługi Technicznej Maszyn Matematycznych, którym kierował Jarosław Adamczyk.

Jarosław Adamczyk

Do zadań działu należała wstępna eksploatacja maszyn, instalacja i uruchomienie urządzeń u użytkowników, szkolenie użytkowników w zakresie obsługi technicznej i programowania, przekazywanie maszyn do eksploatacji użytkownikom, sprawowanie nadzoru technicznego w okresie gwarancyjnym, a także serwisu po jego zakończeniu. Na bazie tego działu został utworzony w 1967 r. Zakład Obsługi Technicznej Maszyn Matematycznych „ELWRO SERWIS”. Na stanowisko dyrektora ELWRO SERWIS powołano Jarosława Adamczyka. Z jego inicjatywy powstały filie ELWRO SERWIS w Warszawie, Moskwie, Berlinie i Pradze. W 1965 r. w ELWRO utworzono: Zakład Doświadczalny, Zamiejscowy Oddział w Bierutowie oraz Zakładowy Ośrodek Przetwarzania Informacji. W 1966 r. dyrektorem technicznym został Eugeniusz Bilski. Produkcja seryjna zarówno podzespołów telewizyjnych i radiowych (w 1964 r. wyprodukowano milionowy przełącznik kanałowy), a szczególnie maszyn cyfrowych, wymagała odpowiedniej organizacji i przygotowania technologicznego. Głównymi twórcami technologii w ELWRO byli: Jan Bogo, Andrzej Musielak, Wasyl Potocki, Jan Romer i Halina Mrozińska.

Eugeniusz Bilski

Z inicjatywy dyrektora naczelnego Stefana Rylskiego zostało utworzone w ELWRO w 1968 r. Biuro Handlu Zagranicznego (BHZ). ELWRO było jednym z czterech przedsiębiorstw w Polsce (pozostałe to: Cegielski w Poznaniu, Rafamet w Kuźni Raciborskiej, Befama w Bielsku Białej), które uzyskały uprawnienia do samodzielnej działalności w handlu zagranicznym bez pośrednictwa Central Handlu Zagranicznego. Na stanowisko dyrektora Biura został powołany Jerzy Chełchowski. W ELWRO utworzony został w 1968 r. Zakład Techniki Wojskowej projektujący i przygotowujący wdrożenie do produkcji komputerów spełniających specjalne wymagania dla komputerów militarnych pracujących w różnych warunkach. Powstał również Oddział Zamiejscowy ELWRO w Płakowicach koło Lwówka Śląskiego, a rok wcześniej – Oddział Zamiejscowy ELWRO w Górze na Dolnym Śląsku. W tym czasie ELWRO SERWIS i Biuro Handlu Zagranicznego otrzymały do użytkowania nowy budynek. Dyrektorem naczelnym ELWRO został w 1968 r. Jerzy Olczak.

Rok później wydzielono z ELWRO projektowanie i produkcję automatyki – Zakład Kompleksowej Automatyzacji wraz z Pracownią Projektową Automatyki i Oddziałem w Górze, które zostały przekształcone w samodzielne przedsiębiorstwo pod nazwą Wrocławskie Przedsiębiorstwo Automatyzacji „ELAM” (późniejsze MERA ELMAT). Został także przekazany temat URS wraz z grupą konstruktorów z ELWRO do ZD EUREKA.

Komputery pierwszej i drugiej generacji

Po powrocie kilkunastu inżynierów i matematyków ze szkolenia w Warszawie ELWRO dysponowało już pewnym potencjałem specjalistów przygotowanych do rozpoczęcia prac w zakresie projektowania i produkcji maszyn matematycznych. W Biurze Konstrukcyjnym wydzielono zespół, który przystąpił do realizacji projektu obejmującego konstrukcję i produkcję maszyn matematycznych. Kierownikiem zespołu był początkowo prof. Jerzy Bromirski, a następnie Zbigniew Wojnarowicz. Trzon zespołu konstrukcyjnego tworzyli w tym czasie i w latach następnych Jan Markowski, Andrzej Zasada, Thanasis Kamburelis, Janusz Książek, Eugeniusz Bilski, Witold Podgórski, Adam Urbanek, Stanisław Lepetow, Alicja Kuberska, Jakub Markiewicz, Andrzej Niżankowski, Bronisław Piwowar i Jan Miłto.

Zbigniew Wojnarowicz

Jan Markowski

Andrzej Zasada

Thanasis Kamburelis

Janusz Książek

Bronisław Piwowar

Witold Podgórski

Adam Urbanek

Andrzej Niżankowski

Do końca roku 1960 został skonstruowany i zmontowany model pierwszej maszyny cyfrowej ODRA 1001. Nazwę zainspirowała rzeka Odra przepływająca przez Wrocław, a liczba 1000 symbolizowała zbliżającą się tysięczną rocznicę powstania państwa polskiego. Model maszyny ODRA 1001 skonstruowany w oparciu o technikę lampową (pierwsza generacja) został uruchomiony w czerwcu 1961 r., a równolegle opracowano założenia techniczne dla maszyny ODRA 1002 opartej na technice lampowo-tranzystorowej (pierwsza generacja) o wyższych parametrach technicznych. Montaż maszyny ODRA 1002 zakończono w grudniu 1961 r., a czerwcu roku następnego ukończono jej uruchomienie. Maszyny ODRA 1001 i ODRA 1002 nie weszły do produkcji z powodu niewystarczającej niezawodności.

Odra 1001 - polskiekomputery.pl

Odra 1001

Zespół twórców Odry 1002. Od lewej stoją: Janusz Książek, Andrzej Zasada, Ryszard Wrona (w okularach), Thanasis Kamburelis (widoczny fragment głowy), Ryszard Nowakowski, Alfred Florianowicz, Henryk Makuszewski, Heliodor Stanek, Janusz Łakomski. Siedzą od lewej: Adam Początek, Kandyt Strużak (główny technolog fabryki), Władysław Bara, Jan Markowski (kierownik zespołu konstruktorów Odry 1001 i Odry 1002), Stanisław Stefańczuk.

ODRA 1003 - polskiekomputery.pl

Mieczysław Toroń, kierownik ODM Katowice przy elektronicznej maszynie cyfrowej ODRA-1003. Pierwsza elektroniczna maszyna cyfrowa w krajowej energetyce zainstalowana staraniem Mieczysława Toronia w ODM Katowice w 1965 roku

Dyrekcja ELWRO postanowiła równolegle z pracami nad następną wersją maszyny ODRA 1003 uruchomić produkcję jednej z maszyn, których krajowe modele już istniały. Wybrano najbardziej zaawansowaną technicznie i nadającą się do produkcji maszynę UMC-1 (Uniwersalna Maszyna Cyfrowa), opracowaną w Zakładzie Konstrukcji Telekomunikacji i Radiofonii Politechniki Warszawskiej kierowanym przez prof. A. Kilińskiego, wybitnego polskiego informatyka. W maju 1962 r. została podpisana umowa między Politechniką Warszawską i ELWRO, na mocy której Zakłady ELWRO otrzymały dokumentację komputera UMC-1. Kierownikiem zespołu kontrukcyjno-technologicznego odpowiedzialnego za przygotowanie wdrożenia do produkcji UMC-1 został Eugeniusz Bilski. W pracach zespołu uczestniczyli: Jan Bocheński, Andrzej  Niżankowski, Zbigniew Krukowski, Stanisław Lepetow, Stanisław Gacek, Henryk Pluta oraz Bronisław Piwowar i Jerzy Pacholarz. Do tego zespołu zostali włączeni pracownicy Politechniki Warszawskiej: Jerzy Połoński, Jerzy Szewczyk, Edward Terlecki, oraz panie: Maria Łącka i Teresa Pajkowska.

Od lewej: Maria Połońska-Łącka, Tadeusz Kulikowski, Teresa Pajkowska

W końcu 1962 r. został uruchomiony pierwszy egzemplarz UMC-1 z czterech zmontowanych. W latach 1963–1964 wyprodukowano 25 tych maszyn. Uruchomienie produkcji maszyny cyfrowej UMC-1 zapoczątkowało przemysłową produkcję maszyn cyfrowych w Polsce. Dzięki dobremu oprogramowaniu stworzonemu przy udziale matematyków Politechniki Warszawskiej i Politechniki Wrocławskiej znalazły one zastosowanie przy obliczeniach związanych z kartografią i geodezją. Maszyna UMC-1 była urządzeniem w pełni lampowym, a jej możliwości techniczne niewiele różniły się od parametrów maszyn ODRA 1001 i ODRA 1002.

W nowo utworzonym Ośrodku Prób i Zastosowań Maszyn Cyfrowych powstała w 1963 r. Sekcja Próbnej Eksploatacji, której 3-osobowy zespół (Stefan Zając, Marian Snowarski i Kazimierz Mazurkiewicz) przeprowadził próbną eksploatację partii 14 maszyn cyfrowych UMC-1, a następnie dokonał instalacji i uruchomienia tych maszyn u odbiorców. Jedna z nich została zainstalowana w Instytucie Kartografii w Budapeszcie.

UMC-1 na UMCS w Lublinie

Jan Bocheński przy komputerze UMC 1

Marian Snowarski

Kazimierz Mazurkiewicz

Doświadczenia zdobyte podczas konstrukcji maszyn ODRA 1001, ODRA 1002 oraz wdrożenia do produkcji komputera UMC-1 zostały wykorzystane w pracach konstrukcyjnych i technologicznych kolejnej wersji maszyny cyfrowej – ODRA 1003 (druga generacja – technika tranzystorowa), nad którą pracowali konstruktorzy i programiści ELWRO równolegle z uruchomieniem produkcji komputera UMC-1. Model ODRY 1003 został wykonany w 1962 r., a prototyp rok później. Uruchomiona została także produkcja bębnowej pamięci stanowiącej pamięć zewnętrzną maszyny cyfrowej ODRA1003. Z początkiem 1964 r uruchomiono produkcję seryjną maszyny cyfrowej ODRA 1003, które zostały przekazane jako egzemplarze testowe do kilku hut („Bobrek” w Bytomiu, „Łabędy” w Gliwicach, „Kościuszko” w Chorzowie) w celu sprawdzenia ich przydatności w optymalizacji procesów produkcyjnych. Wykazano, że ODRA 1003 nie tylko może wspomagać procesy produkcyjne, ale także może wspomagać pracowników tam, gdzie warunki pracy są szczególnie uciążliwe. Miała ona pełne walory użytkowe i uwzględniała wymagania technologiczne produkcji seryjnej.

ODRA 1003 - polskiekomputery.pl

Rok 1965, zapewne pierwsze zdjęcie w historii Elwro wykonane do celów marketingu (termin nieznany jeszcze w tym czasie). Piękna dziewczyna w modnym uczesaniu “w kok” została ubrana w wyraźnie za duży fartuch koloru żółtego, przysługujący tylko kadrze kierowniczej.

W połowie 1964 r. maszyna została zaprezentowana Państwowej Komisji, która miała podjąć decyzję w sprawie jej dalszych losów. Komisja uznała, że ODRA 1003 spełnia wymagania przemysłowe i w zadawalającym stopniu spełnia wymagania dotyczące niezawodności działania. W latach 1964–1965 wyprodukowano 42 egzemplarze ODRY 1003. Pierwsze maszyny ODRA 1003 zostały zainstalowane w 1964 r. u odbiorców krajowych, m.in. w Hucie im. Lenina w Krakowie, w Instytucie Automatyki Systemów Energetycznych we Wrocławiu, w Instytucie Metalurgii Żelaza w Gliwicach, w Instytucie Zootechniki w Krakowie, w Zakładach Energetycznych w Katowicach i w Radomiu oraz w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Rzeszowie. W 1965 r. 8 egzemplarzy maszyny ODRA 1003 trafiło do odbiorców zagranicznych. Zarówno maszyna cyfrowa ODRA 1003, jak i UMC-1 były prawie wyłącznie wykorzystywane do obliczeń naukowo-technicznych.

Sala Eksploatacji Wstępnej Odry 1003. Widoczni od prawej Marian Snowarski, Artur Fiszer, Wojciech Lipko (koszula w paski) oraz praktykant.

Odra 1003 - Wojciech Lipko - polskiekomputery.pl

Sala Eksploatacji Wstępnej Odry 1003. Od prawej: Józef Maciejewski, Edward Weis, praktykant, Henryk Kamola, Artur Fiszer, siedzi Wojciech Lipko

Od czasu wprowadzenia do produkcji maszyny cyfrowej ODRA 1003 zespół konstruktorów i technologów pracował nad jej ulepszeniem w kierunku zapewnienia większej niezawodności, poprawy parametrów technicznych oraz uproszczenia procesu produkcji. W czerwcu 1965 r. powstał prototyp ulepszonej wersji maszyny cyfrowej ODRA 1003 o nazwie ODRA 1013. Był to komputer drugiej generacji zbudowany w oparciu o germanowe diody i tranzystory, wyposażony w pamięć ferrytową i bębnową akceptującą, po adaptacji, oprogramowanie opracowane dla ODRY 1003. Twórcami ODRY 1013 byli: w zakresie logiki – Thanasis Kamburelis, techniki układów logicznych – Andrzej Zasada, pamięci bębnowej i ferrytowej – Janusz Książek, konstrukcji mechanicznej – Jakub Markiewicz i Andrzej Niżankowski. Całość prac nadzorował Jan Markowski, który jednocześnie był koordynatorem współpracy konstruktorów z technologami i wydziałem produkcyjnym. W Dziale Narzędziowym i w Dziale Elektronicznych Przyrządów Pomiarowych wykonane zostały narzędzia i aparatura pomiarowa do testowania i sprawdzania elementów i podzespołów w trakcie procesu produkcji oraz do uruchomienia i kontroli komputerów przed przekazaniem ich do wstępnej eksploatacji. ODRA 1013 została wdrożona do produkcji seryjnej w 1966 r.

W 1966 r. została wyprodukowana setna maszyna z serii ODRA, którą była ODRA 1013, co stało się okazją i odpowiednim czasem na dokonanie analizy dotychczasowej działalności i wyciągnięcia wniosków na najbliższą przyszłość. Na ten temat wypowiadali się przedstawiciele środowisk naukowych, eksperci z dziedziny informatyki, przedstawiciele władzy krajowej, lokalnej, a także dyrektor naczelny ELWRO, Stefan Rylski, i liczni pracownicy. ELWRO było w tym czasie symbolem nowoczesności i wniosło niepodważalny wkład w rozwój informatyki w Polsce, a także w krajach Europy Wschodniej i Środkowej. Profesor Antoni Kiliński, wybitny polski informatyk, stwierdził z okazji wyprodukowania setnej maszyny cyfrowej, że: „osiągnięcia ELWRO w dziedzinie produkcji maszyn matematycznych są absolutnie niewątpliwe i zaskakujące swoją dynamiką”. Podkreślił również, że: „Podstawą sukcesów ELWRO […] jest w głównej mierze ambicja, pasja twórcza, zaangażowanie emocjonalne oraz upór kierownictwa zakładu i załogi”.W latach 1966–1967 wyprodukowano 84 egzemplarze tego komputera. Z tej liczby 49 maszyny zostały wyeksportowane. W tym czasie była to jedna z najlepszych maszyn cyfrowych produkowana w krajach Europy Wschodniej i Środkowej.

W grudniu 1964 r. ELWRO otrzymało dokumentację maszyny cyfrowej ZAM-21 skonstruowanej w Instytucie Maszyn Matematycznych (IMM) w Warszawie. Zespół konstruktorów z ELWRO pod kierownictwem Heliodora Stanka wniósł wiele poprawek do dokumentacji, których celem było przystosowanie jej do wymagań przemysłowych. Do końca 1965 r. zmontowano 2 prototypy maszyny cyfrowej ZAM-21. Zostały one uruchomione w połowie 1966 r. i przekazane Komisji Oceny Maszyn Matematycznych do badań. Badania wykazały zbyt dużą awaryjność maszyn cyfrowych ZAM-21 i przede wszystkim z tego powodu nie została ona skierowana do produkcji w ELWRO. W końcu 1965 r. ELWRO otrzymało od Ministerstwa Przemysłu Maszynowego zamówienie na opracowanie specjalistycznej maszyny arytmetycznej do współpracy z maszynami analitycznymi. Utworzony zespół specjalistów w składzie: Jur Lesiński, Piotr Kociatkiewicz, Bogdan Tabisz, Piotr Kremienowski i Wacław Przygoda, zaprojektował kolejną maszynę cyfrową, która spełniała te wymagania. Nadano jej nazwę ODRA 1103. W konstrukcji ODRY 1103 wykorzystano wiele rozwiązań ODRY 1003, a podstawową funkcją użytkową nowej ODRY były obliczenia numeryczne i analityczne. ODRA 1103 posiadała rozszerzoną pamięć ferrytową oraz systemową pamięć bębnową. Jej prototyp został wykonany w końcu 1966 r. i skierowany do produkcji w styczniu 1967 r. W tym samym roku maszyna cyfrowa ODRA 1103 została zaprezentowana na wystawie w Moskwie. W latach 1967–1969 wyprodukowano 64 egzemplarze ODRY 1103 – z tego 8 sztuk wyeksportowano do Czechosłowacji.

Maszyna cyfrowa Odra 1103

Jur Lesiński

Piotr Kociatkiewicz

Także w 1966 r. zespół konstruktorów pod kierownictwem Andrzeja Myszkiera przygotowywał wspólnie z Wojskową Akademią Techniczną wdrożenie do produkcji w ELWRO maszyny analogowej ELWAT 1, której twórcą był Józef Kapica. W pracach zespołu uczestniczyli Stanisław Sromek oraz asystenci Politechniki Wrocławskiej: Ewald Macha, Stanisław Banel i Kazimierz Jarosz, oddelegowani do ELWRO na staż przemysłowy. W latach 1967–1969 wyprodukowano w ELWRO 50 maszyn ELWAT 1. Zgodnie z sugestią Komitetu Nauki i Techniki w Warszawie (KNiT) produkcję maszyn ELWAT 1 zakończono w 1969 r., przekazując temat do Zakładów Konstrukcyjno-Doświadczalnych w Gliwicach.

ELWAT - polskiekomputery.pl

ELWAT 1

Stanisław Banel

Zasadniczy postęp w rozwoju wrocławskich komputerów nastąpił podczas projektowania maszyny cyfrowej ODRA 1204, zbudowanej w oparciu o technikę tranzystorową. Zastosowano w niej, wyjątkową w tych czasach, mikroprogramowaną realizację rozkazów jednostki centralnej, co pozwoliło zmniejszyć jej gabaryty, mimo rozbudowanej listy rozkazów. W ODRZE 1204 zastosowano nową, szybką i oszczędną technikę logiczną oraz dużą pamięć ferrytową. Pod kierownictwem Thanasisa Kamburelisa nad tym projektem pracowali: Bronisław Piwowar, Adam Urbanek, Bogdan Kasierski, Alicja Kuberska, Ryszard Fudala, Janusz Książek, Andrzej Zasada i Edmund Szajer.

Alicja Kuberska

Konstrukcję mechaniczną projektował w zespole Mieczysława Buzdygana m.in. Andrzej Federkiewicz, współpracując z projektantem form przemysłowych, Benedyktem Hadyńskim. Do wyposażenia ODRY 1204 należał system operacyjny i język adresów symbolicznych, których twórcami byli Teodor Mika, Lidia Zajchowska, Mieczysława Piernikowska i Janina Cichocka oraz translator języka ALGOL opracowany przez Jerzego Szczepkowicza z zespołu prof. Stefana Paszkowskiego. Prototyp ODRY 1204 został wykonany w czwartym kwartale 1966 r. W latach 1968–1972 wyprodukowano 179 egzemplarzy maszyny cyfrowej. ODRA 1204, z czego wyeksportowano 114. Była to jedna z najlepszych maszyn cyfrowych produkowanych w tym okresie w krajach Europy Wschodniej i Środkowej.

Odra 1204 - polskiekomputery.pl

Odra 1204

Tekst autorstwa Barbary Maćkowiak, Andrzeja Myszkiera, Bogdana Safadera pochodzi z książki “Polskie komputery rodziły się w ELWRO we Wrocławiu. Rola Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO w rozwoju informatyki w Polsce” i został zilustrowany zdjęciami pochodzącymi z archiwum byłych pracowników Elwro, archiwum Gazety Wrocławskiej oraz archiwum Stowarzyszenia Wratislaviae Amici.

Spółdzielnia Pracy Techniki Komputerowej COMtech – Historia

W dniu 30 lipca 1984 roku odbyło się zebranie założycielskie, na którym 10 członków założycieli postanowiło powołać Spółdzielnię Pracy Techniki Komputerowej COMtech. Członkami‑założycielami Spółdzielni COMtech byli: Anna Szuba, Jan Zgłobica, Marek Lewicki, Przemysław Wolański, Andrzej Sochoń, Dariusz Niedzieski, Adam Szuba, Lidia Lewicka, Cezary Prokopowicz, Mirosław Szczypek (w kolejności z protokołu zebrania). Spośród członków założycieli 7 było pracownikami Fabryki Mierników i Komputerów Era, a jeden pracownikiem Instytutu Maszyn Matematycznych. Prezesem zarządu spółdzielni został wybrany Adam Szuba, członkami zarządu: Dariusz Niedzieski, Marek Lewicki, Jan Zgłobica, a członkami rady spółdzielni: Anna Szuba, Przemysław Wolański, Andrzej Sochoń, Lidia Lewicka, Cezary Prokopowicz, Mirosław Szczypek.

Co było podstawową przyczyną założenia Spółdzielni COMtech? Zmiany na rynku pracy. Pojawiły się nowe firmy z udziałem zagranicznym oferujące specjalistom kilkukrotnie wyższe zarobki niż firmy państwowe, co musiało w końcu spowodować ucieczkę fachowców z Ery. Próby dyskutowania tego problemu z dyrekcją Ery nie dały żadnego rezultatu, więc ratunkiem dla zachowania spójności zespołu była inicjatywa własna.

Po powołaniu spółdzielni na zebraniu założycielskim należało ją formalnie zarejestrować. Spółdzielnia Pracy była według ówczesnego prawa tzw. „jednostką gospodarki uspołecznionej”, więc jej rejestracja była długotrwałym, kilkuetapowym procesem. W ramach tego procesu powstająca spółdzielnia musiała uzyskać pozytywną opinię władz miasta stołecznego Warszawy, w tym pozytywną uchwałę Komisji Planu, Budżetu i Reformy Gospodarczej Stołecznej Rady Narodowej. Niestety za pierwszym podejściem ta opinia była negatywna. Dopiero po odwołaniu i usilnych staraniach komisja „zapomniała” o pierwszej negatywnej opinii (nie było trybu odwoławczego) i wydała pozytywną opinię. W czasie tych problemów z komisją rady, do prezesa spółdzielni zgłosił się dziennikarz gazety Życie Warszawy z propozycją napisania artykułu gazetowego o spółdzielni. Taka publikacja w tym czasie spowodowałaby dekonspirację, a zatem zakończenie projektu COMtech. Redaktor dał się jednak uprosić, aby do sprawy wrócić dopiero po uruchomieniu spółdzielni, czego rezultatem był tekst w gazecie.

Kolejnym etapem po decyzji władz miasta było uzyskanie na tej podstawie oświadczenia o celowości z Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy, a to oświadczenie było podstawą dla Sądu Rejonowego do wpisania Spółdzielni COMtech do rejestru w dniu 22 kwietnia 1985 roku. Jeszcze kilka drobiazgów: uzyskanie numeru statystycznego w GUS, rejestracja w Urzędzie Skarbowym, założenie konta bankowego i Spółdzielnia mogła startować.

Wtedy nastąpił trudny moment poinformowania dyrekcji FMiK Era o nowościach. Ta informacja miała postać ustnej i pisemnej oferty współpracy nowej spółdzielni z FMiK Era. Niestety, oferta Spółdzielni COMtech nie spotkała się pozytywnym przyjęciem dyrekcji Ery, więc taka współpraca nie została podjęta.

Jednak oferta Spółdzielni COMtech została pozytywnie przyjęta przez Centrum Naukowo-Produkcyjne Systemów Sterowania MERASTER w Katowicach, kierowane wówczas przez dr hab. inż. Ryszarda Pregiela. Fakt ten pozwolił na szybkie podjęcie działalności gospodarczej przez Spółdzielnię COMtech w dniu 1 lipca 1985 roku. Spółdzielnia wynajęła lokal przy ulicy Chłopickiego w Warszawie (parter i piwnica oraz wolnostojący garaż domu jednorodzinnego) oraz zaczęła przyjmować do pracy pracowników, a zarazem nowych członków.

W ciągu następnego półrocza do pracy w Spółdzielni COMtech przeszło głównie z FMiK Era ponad 30 pracowników działu oprogramowania systemów minikomputerowych, a także kilku pracowników działów konstrukcyjnych. Oczywiście spotkało to się z próbami przeciwdziałania ze strony FMiK Era, jednak były to wysiłki nieskuteczne.

W ciągu kilku następnych lat Spółdzielnia Pracy Techniki Komputerowej COMtech prowadziła działalność w zakresie oprogramowania i sprzętu komputerowego głównie dla klonów komputerów firmy DEC ‑ Digital Equipment Corporation (w krajach RWPG zwanych komputerami SM EMC), ale także dla linii komputerów klasy IBM PC. Dzięki oryginalności i innowacyjności własnych opracowań, Spółdzielnia COMtech została w dniu 16 grudnia 1987 roku wpisana do państwowego rejestru jednostek innowacyjno‑wdrożeniowych, co wiązało się z określonymi przywilejami prawnymi i podatkowymi.


Po wyprowadzce z domu przy ulicy Chłopickiego, Spółdzielnia COMtech wynajmowała i użytkowała lokale w Warszawie na Sadybie, na osiedlu Gocław i w budynku fabrycznym przy ulicy Żółkiewskiego, co pozwalało na w miarę komfortowe jak na ówczesne warunki pracy programistów i produkcji sprzętu komputerowego. Zachowany katalog wyrobów na rok 1990 w dosyć pełnej formie ukazuje zakres działalności COMtech.

SPTK COMtech spotkało się zainteresowaniem ówczesnej telewizji. Byliśmy prezentowani w programach publicystycznych TV (TVP Gra o milion, DTV Komentarze 1, DTV Komentarze 2, DTV), sami także wyprodukowaliśmy reklamę telewizyjną naszego sztandarowego wyrobu.

Zmiany systemu gospodarczego Polsce w roku 1989 spowodowały, że specjalizacja techniczna i formuła gospodarcza SPTK COMtech przestała pasować do nowych warunków zewnętrznych. Klonowanie komputerów DEC, czyli produkcja „antyimportowa”, straciło sens gospodarczy, a spółdzielcza forma stała się niepraktyczna. SPTK COMtech została postawiona w stan likwidacji w dniu 23‑go marca 1990 roku, a likwidatorem spółdzielni została COMtech‑WEKTOR Spółka z o.o.

Autorem powyższego tekstu jest Pan Adam Szuba i pierwotnie został on opublikowany na stronie http://www.comtech.to.

Uniwersalna Maszyna Cyfrowa UMC-1 – Historia

Opowieść o historii komputera UMC-1 należy rozpocząć od przedstawienia realiów jego powstawania oraz jego pomysłodawcy, Zdzisława Pawlaka. Zdzisław Pawlak tytuł inżyniera łączności i magistra nauk technicznych (w zakresie radiotechniki) uzyskał w roku 1951, przedstawiając pracę dyplomową pod tytułem “Zegar do elektronowej maszyny liczącej”, przygotowaną pod kierunkiem Romualda Marczyńskiego. Po ukończeniu studiów, do 1957 roku, pracował w Instytucie Matematycznym PAN na stanowisku asystenta. W 1957 roku rozpoczął pracę na Politechnice Warszawskiej w Katedrze Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonii.

Zdzisław Pawlak

Staraniem profesora Antoniego Kilińskiego przy tejże katedrze powstał zakład doświadczalny pod nazwą Zakład Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonicznych. Pierwszą konstrukcją, która powstała w Zakładzie w latach pięćdziesiątych, był Wektograf zaprojektowany przez prof. Juliusza Kellera. Był to aparat do badania przestrzennego pola elektrycznego serca. Ówczesny rząd przekazał go uroczyście premierowi Indii Mahatmie Gandhiemu jako dar narodu polskiego.

Wektograf zaprojektowany przez prof. Juliusza Kellera

W tych samym czasie, opracowano i wdrożono do produkcji seryjnej urządzenie zwane przelicznikiem. Przeliczniki wykorzystywane były w resorcie Pełnomocnika Rządu ds. Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej. Prof. Antonii Kiliński uważał, że „podstawowym zagadnieniem, które należało rozwiązać było uzyskanie dostatecznie dużej niezawodności i trwałości” tych urządzeń. Opracowano 5 typów przeliczników lampowych (LE1 – LE5) których wyprodukowano łącznie 642 egzemplarze.

Przelicznik lampowy LE4

Pozytywne wyniki badań i doświadczenie projektantów pracujących w Katedrze pozwoliły na realizację jeszcze większych konstrukcji. Przystąpiono do projektowania lampowych komputerów zwanych wówczas cyfrowymi maszynami matematycznymi.

W Katedrze zaczął wtedy pracę dr Zdzisław Pawlak, który przeszedł z Zakładu Aparatów Matematycznych. Mając doświadczenie w budowaniu maszyn matematycznych, wyniesione z pracy przy komputerze XYZ, w 1958 roku dołącza do zespołu prof. Antoniego Kilińskiego, z którym, według koncepcji, którą opracował jeszcze w 1956 roku w Instytucie Matematycznym PAN, opracowują model maszyny o nazwie EMC-1 (Elektroniczna Maszyna Cyfrowa), nazwanej pierwotnie w książce “Maszyny liczą same?” Adama Empachera – BINEG. Dlaczego BINEG? Maszyna pracowała w układzie dwójkowym BIN, ale był to układ specjalnego rodzaju, tzw. negacyjny NEG. To kompletne dziwactwo matematyczne miało być prostsze w budowie kosztem niewielkiej – jak sądził Pawlak – komplikacji życia dla programistów. Jak się potem okazało ta “niewielka komplikacja” była gigantycznym utrapieniem programistów.

Jak wspomina Bogdan Miś, matematyk, operator i programista komputera XYZ: – “Okazało się, że wprawdzie maszyna w produkcji jest dość prosta i nieznacznie tańsza od innych, ale pisanie na nią programów jest nie „trochę trudniejsze”, jak zapowiadał Pawlak, ale ekstremalnie trudne. Nie ulega żadnej wątpliwości, że był to najtrudniejszy w obsłudze komputer w dziejach. Mawiano wtedy, że kto potrafi napisać program na polską „uemcetkę” – potrafi wszystko… Nie bez racji. Sam próbowałem. Bez specjalnych sukcesów.”

Józef Bartosiewicz, ówczesny pracownik Katedry Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonii opisuje w swoich wspomnieniach: – “W lutym 1961 roku zostałem skierowany do pana inż. Zdzisława Brauna, który zajmował się wraz z zespołem uruchamianiem Elektronicznej Maszyny Cyfrowej. Maszyna powstawała w budynku przy Alejach Jerozolimskich, dokładnie w tym samym miejscu gdzie dzisiaj stoi Hotel Marriott. Pamięć bębnową produkowano również w Zakładzie, a zajmował się tym inż. Dobrosław Lange, inż. Wojciech Łągwiński oraz inż. Stefan Dotryw. Na tę pamięć wprowadzano system operacyjny, który opracowała grupa matematyków:  mgr Tadeusz Kulikowski, mgr Teresa Pajkowska oraz mgr Maria Łącka. Był to system o nazwie W-20, wprowadzany na nośnik pamięci bębnowej z taśmy perforowanej. System był wywoływany i uruchamiany odpowiednim kodem z pulpitu operatora maszyny. Po tej operacji można było wprowadzać dane i robić obliczenia. Pod systemem W-20 dane wprowadzano z dalekopisu lub z czytnika taśmy perforowanej.

Teresa Pajkowska przy Elektronicznej Maszynie Cyfrowej EMC

To była już początkowa informatyczna rewolucja, oczywiście wzorowano się na przykładach maszyn zachodnich. Jak już wspomniałem logika maszyny była realizowana w technice lampowej, a lampy w tym egzemplarzu były produkcji holenderskiej firmy Philips. Były to lampy bardzo pewne w pracy. Ponieważ ta maszyna była urządzeniem prototypowym, więc na niej robiono różne eksperymenty i ją rozbudowywano. Prototypowy egzemplarz maszyny EMC nie był zabudowany, więc był dostęp do jej części składowych. Całe szafy były odkryte, więc wymiana podzespołów była dokonywana bez problemu na żądanie konstruktorów. Na niej dokonywano dodawania, odejmowania i mnożenia w systemie tzw. hardwarowym. Natomiast dzielenia dokonywano już w systemie programowym. Była to dłuższa droga. Postanowiono, że dzielenie również będzie hardwarowe. Nad tym zagadnieniem pracowali wcześniej wspomniani matematycy: mgr Tadeusz Kulikowski, mgr Teresa Pajkowska oraz mgr Maria Łącka, a nad układową realizacją tej idei pracował inż. Jerzy Połoński. Kierował on zespołem inżynierów i techników, do którego należeli inż. Ryszard Tadzik, inż. Stefan Dotryw, mgr fizyki Wincenty Pieczka, oraz technicy.

Na zdjęciu pierwsi programiści Elektronicznej Maszyny Cyfrowej EMC-1, matematycy, którzy opracowali system W-20. Od lewej: Maria Połońska-Łącka, Tadeusz Kulikowski, Teresa Pajkowska

Prace nad modernizacją i nową konstrukcją EMC posuwały się naprzód. Powoli powstawała Uniwersalna Maszyna Cyfrowa UMC-1. Jesienią 1961 roku do zespołu dołączył inż. Jerzy Szewczyk, a dwa lata później, jesienią 1963 roku technik Remigiusz Lewandowski, obaj z Polskiego Radia.

W Zakładzie pełną parą nad obudową do UMC-1 pracował warsztat mechaniczny. Pracami konstrukcyjnymi kierował inż. Jerzy Kuhnel oraz inż. Henryk Nowak. Natomiast samo wykonanie mechanicznej obudowy maszyny prowadzone było w Warsztacie Mechanicznym Zakładu na terenie Politechniki Warszawskiej pod kierunkiem Władysława Korskiego i doświadczonego zespołu mechaników: Edmunda Andzelma, Zdzisława Cieślińskiego, Jana Górczyńskiego, Jerzego Lepianki, Juliana Rypińskiego, Jana Kalickiego, Jerzego Ślesickiego, spawacza Ryszarda Krotofila oraz lakiernika Franciszka Króla.

Równolegle zespół mgr inż. Jerzego Połońskiego, inż. Jerzego Szewczyka oraz inż. Ryszarda Tadzika opracowywał i uruchamiał elektroniczne układy, tzw. pakiety do UMC-1. Były one montowane w Zakładzie, który mieścił się na terenie Politechniki, pod kierownictwem inż. Karola Przybysza.

Przygotowaniem bębna pamięci, przez nagranie nośnika, zajmowali się inżynierowie: Dobrosław Lange, Stefan Dotryw i Wojciech Łągwiński. Po uruchomieniu wszystkich podzespołów, już na terenie Politechniki, zaczynała się wstępna eksploatacja maszyny.

Józef Bartosiewicz, wspomina: – “Prace konstrukcyjne, które ulepszały i poprawiały walory obliczeniowe UMC-1 trwały nadal. Był tylko problem, lampy elektronowe były produkcji NRD (ECC85) i miały przykry zwyczaj wybuchać. Wybuchając niszczyły inne układy. Stąd praca musiała się odbywać przy kontroli układów maszyny i uruchamianiu w okularach.

W 1962 i w 1963 roku na terenie montowni, blisko Gmachu Głównego Poitechniki Warszawskiej, stanęły zmontowane dwie maszyny cyfrowe typu UMC-1. Były już uruchomione, niemniej jednak trwały dalej prace konstrukcyjne związane z hardwareowym dzieleniem, prowadzone przez zespół inż. Jerzego Połońskiego.

Od lewej: Stefan Dotryw, Zdzisław Braun, Jerzy Połoński, Tadeusz Kulikowski, Ryszard Tadzik. W tle zmontowana maszyna UMC-1

W tym okresie w naszym Zakładzie na podstawie umowy przebywali trzej inżynierowie węgierscy z Budapesztu. Zapoznawali się oni z logiką maszyny cyfrowej UMC-1. Zajęcia z nimi prowadził inż. Ryszard Tadzik. Byli zainteresowani maszyną, ponieważ ich uczelnia miała zakupić egzemplarz UMC-1. Jednocześnie w Zakładzie przebywała grupa Wietnamczyków, którzy byli zainteresowani naszą konstrukcją i kupili nawet licencję na produkcję UMC-1. Zarówno Węgrzy jak i Wietnamczycy zapoznawali się również z montażem i uruchamianiem pakietów na naszej montowni. Natomiast już samej obsługi, pracy i konserwacji maszyny UMC-1 uczyli się na konkretnym zmontowanym egzemplarzu.”

Wytworzoną w Zakładzie serię prototypów przekazano do eksploatacji w Instytucie Geodezji i Kartografii, Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechnice Warszawskiej. Uruchamiano na tych maszynach różne programy specjalistyczne, szczególnie do prac związanych z geodezją. Wykonywano także bardzo dużą liczbę programów dydaktycznych i studenckich.

UMC-1 we Wrocławiu

Dyrektor ELWRO – Marian Tarnkowski postanowił, że zakłady rozpoczną produkcję jednej z wielu maszyn cyfrowych zaprojektowanych w Polsce, co umożliwi przygotowanie linii produkcyjnej tak skomplikowanych urządzeń, nabycie nowych doświadczeń przez zespół konstruktorski i inżynierski oraz dostarczenie na rynek pierwszych maszyn liczących, co niewątpliwie uspokoiłoby władze oczekujące konkretnych wyników od zakładów. Marian Tarnkowski wyznaczył inż. Eugeniuszowi Bilskiemu zadanie wyszukania w kraju takiej maszyny cyfrowej, której produkcję można by rozpocząć od razu. Szybko jednak ustalono, że konkurencyjne, polskie projekty nie są bardziej zaawansowane niż maszyny ELWRO, a niejednokrotnie były za nimi daleko w tyle. Tym samym, rozpoczęcie produkcji seryjnej konkurencyjnych maszyn nie miałoby wielkiego wkładu w rozwój zespołu konstruktorskiego czy inżynierskiego. Produkcja jakiejkolwiek maszyny projektu krajowego umożliwiała tylko i wyłącznie przygotowanie linii produkcyjnej i nabycia doświadczeń związanych tylko z procesem produkcji i montażu takich maszyn. Marian Tarnkowski ponownie więc rozpoczął rozmowy z konstruktorami maszyny XYZ – Zakładem Matematycznym PAN, maszyny EMAL 2 – Pracownią Maszyn Cyfrowych Instytutu Badań Jądrowych PAN oraz maszyny UMC-1 – Zakładem Konstrukcji Telekomunikacji i Radiofonii Politechniki Warszawskiej. Z przyczyn czysto ekonomicznych do produkcji wybrano właśnie tę ostatnią, maszynę UMC-1.

W maju 1962 roku pomiędzy Politechniką Warszawską, a zakładami ELWRO zostaje podpisana umowa, na mocy której Wrocławskie Zakłady Elektroniczne ELWRO otrzymały dokumentację komputera UMC-1. Nie była to pełna dokumentacja techniczna, gdyż UMC-1 takowej jeszcze nie posiadało. Należy przypomnieć, że dopiero pod koniec 1962 r. został uruchomiony pierwszy egzemplarz UMC-1 z czterech zmontowanych egzemplarzy prototypowych. Dostarczona do ELWRO dokumentacja była częściowo techniczna, a częściowo logiczna i zespół inżynierów ELWRO przed uruchomieniem produkcji UMC-1 musiał dokonać niezbędnych korekt i uzupełnień.

Na czele zespołu odpowiedzialnego za wdrożenie do produkcji UMC-1 stanął Eugeniusz Bilski, a pod jego kierownictwem nad dokumentacją pracowali:

  • Jan Bocheński,
  • Zbigniew Krukowski,
  • Andrzej Niżankowski,
  • Henryk Pluta,
  • Stanisław Gacek,
  • Stanisław Lepetow,

W trakcie prac doszło jeszcze dwóch absolwentów Politechniki Wrocławskiej: Bronisław Piwowar oraz Jerzy Pacholarz.

Do zespołu ELWRO zostali włączeni także pracownicy Politechniki Warszawskiej, którzy brali udział w przygotowaniu UMC-1 do produkcji seryjnej.

  • Jerzy Połoński,
  • Jerzy Szewczyk,
  • Edward Terlecki
  • Ryszard Tadzik
  • Stefan Dotryw
  • Józef Bartosiewicz
  • Tadeusz Kulikowski
  • oraz dwie panie: Maria Łącka i Teresa Pajkowska.

“Z Warszawy przewieziono dwie maszyny cyfrowe UMC-1 do fabryki ELWRO we Wrocławiu i tam nasza ekipa inżynierów i matematyków przekazała komisyjnie kierownictwu Zakładów ELWRO te egzemplarze. Kierownikiem naszej ekipy był inżynier Jerzy Połoński. Do ekipy technicznej należeli inż. Jerzy Szewczyk, inż. Ryszard Tadzik, inż. Stefan Dotryw oraz ja. Do grupy matematyków pod przewodem Tadzia Kulikowskiego – Teresa Pajkowska i Marysia Łącka. Mieszkaliśmy w hotelu w śródmieściu Wrocławia i do fabryki dojeżdżaliśmy tramwajami. Sprawdzano jeszcze dzielenie hardwarowe i wyłapywano błędy, ale w zasadzie wszystko było już w porządku i podpisano cyrograf na produkcję tych maszyn. Był jeszcze trzeci egzemplarz maszyny cyfrowej UMC-1, który był już częściowo wykonany przez inżynierów ELWRO. Dział techniczny Fabryki opracował technologię produkcji pakietów, uruchomiono dział mechaniczny, który zajął się pulpitem i obudową całej maszyny. Tak, jak to przewidywały reguły fabryczne, a nie produkcja ręczna, jak to było u nas w naszym skromnym warsztacie. To była imponująca procedura, z którą my się zapoznawaliśmy.” – wspomina Józef Bartosiewicz.

W  nowo utworzonym Ośrodku Prób i Zastosowań Maszyn Cyfrowych powstała w 1963 r. Sekcja Próbnej Eksploatacji, której 3-osobowy zespół (Stefan Zając, Marian Snowarski i Kazimierz Mazurkiewicz) przeprowadził próbną eksploatację partii 14 maszyn cyfrowych UMC-1, a następnie dokonał instalacji i uruchomienia tych maszyn u odbiorców. Jedna z nich została zainstalowana jak już wspomniano wcześniej w Instytucie Kartografii w Budapeszcie.

Schemat organizacyjny Uniwersalnej Maszyny Cyfrowej UMC-1. Fragment pracy dyplomowej Mariana Snowarskiego i Kazimierza Mazurkiewicza.

W 1964 r. utworzono w biurze konstrukcyjnym zespół, którego trzon stanowili inżynierowie Zbigniew Krukowski (szef zespołu) i Jerzy Pacholarz – obaj pracujący wcześniej w zespole wdrażającym do produkcji maszynę cyfrową UMC-1. Zespół ten rozpoczął prace zgodnie ze z góry przyjętym założeniem, że konstrukcja ma być oparta na podzespołach krajowych.

Maszyna UMC-1 prezentowana na stoisku ELWRO podczas targów w Moskwie. Na pierwszym planie od lewej: pakiety UMC-1, pamięć bębnowa napędzana silnikiem oraz dalekopis

Przy produkcji wprowadzono szczególny system kontroli. Każda maszyna UMC-1 przed dostarczeniem do odbiorcy końcowego była składana i testowana przez 300 godzin. Po pozytywnym przejściu testu, maszyny pakowano i montowano już w miejscu docelowej pracy.

Pracujący w ELWRO matematycy, Julian Dębowy i Teodor Mika zauważyli, że w niektórych przypadkach wyniki dzielenia nie są poprawne. Konstruktor maszyny mgr inż. Jerzy Płoński musiał przerobić układ dzielenia liczb. Te przeróbki trochę poprawiły dzielenie, ale i tak w pewnych przypadkach, bardzo rzadkich, wyniki dzielenia były fałszywe. Zadecydowano jednak, że tak musi pozostać.

Skrócony opis techniczny

Komputer UMC-1 był konstrukcją lampową pierwszej generacji, zajmował „szafę” o wysokości ok. 2,5 metra. Było to wówczas spore osiągnięcie, gdyż inne konstrukcje nie mieściły się w jednej szafie. Komputer UMC-1 był komputerem w pełni lampowym, o konstrukcji opartej na wymiennych pakietach, zbudowanych w oparciu o około 670 lamp, 5000 diod, 5500 oporników, 800 kondensatorów, 300 dławików i 11000 styków – łączówek. W całym komputerze było około 100000 punktów lutowniczych. Należy dodać, że wszystkie pakiety były lutowane ręcznie.

Pakiet komputera UMC-1 z kolekcji Polskie Komputery

Ponieważ ówczesne lampy krajowe nie spełniały wymagań związanych z trwałością i niezawodnością stosowano w nich lampy produkcji niemieckiej. Na niektórych z nich widniały etykiety zawierające informację o prądzie anodowym każdej konkretnej lampy. Bramki i przerzutniki były realizowane na lampach elektronowych w układzie tzw. linii opóźniających Havensa. Procesor wykorzystywał zapis liczbowy zwany zapisem minus dwójkowym. Zapis ten zamiast podstawy +2 przyjmuje za podstawę -2. W ten sposób bez bitu znaku można reprezentować zarówno liczby dodatnie, jak i ujemne. Pozwoliło to stosunkowo prosto realizować działania arytmetyczne.

Komputer był wyposażony w pamięć bębnowa o pojemności 4096 słów 36-cio bitowych (34 bity + 2 bity techniczne). Aluminiowy bęben pokryty warstwą magnetyczną z głowicami odczytu/zapisu umieszczonymi był na specjalnych metalowych belkach. Bęben ustawiony poziomo był obracany silnikiem elektrycznym.

Początkowo podstawowym urządzeniem zewnętrznym był dalekopis. Była to konsola, która mogła służyć jako urządzenie wejściowe (klawiatura) lub jako drukarka. Aby można było pracować wsadowo dołączono jeszcze dwa urządzenia zewnętrzne: czytnik (o szybkości 50 znaków na sekundę) i perforator taśmy papierowej. Oczywiście, ze względu na pojemność pamięci, komputer nie posiadał żadnego wgranego na stałe oprogramowania. Wprowadzanie rozkazów i danych odbywało się w kodzie maszynowym i wykorzystywało tzw. kod dziewięcioznakowy. Ponieważ znaki dalekopisowe kodowane były na 5. bitach, to wykorzystując ciąg 9. znaków można utworzyć dwójkowe słowo 36-cio bitowe biorąc znaki, których kody zachodzą jednym bitem na siebie. Przykładowo kod 010 to 01101, a kod 110 to 11101. Składając te dwa kody widać, że ostatni bit znaku 010 jest 1, a pierwszy bit znaku 110 też jest 1 i znaki te można umieścić obok siebie tworząc 9-cio bitowe słowo dwójkowe 011011101. Dodając w ten sposób jeszcze 7 znaków (każdy po 4 bity) otrzyma się słowo 36-cio bitowe. Bit trwał 10 mikrosekund zatem słowo trwało 0,36 mikrosekundy.

Maszyna cyfrowa UMC – od prawej: prof. dr Jerzy Bromirski, dyrektor ELWRO mgr inż. Marian Tarnkowski (prezentuje maszynę), rektor Politechniki Wrocławskiej prof. Dionizy Smoleński, mgr Roman Zuber, doc. dr Bronisław Pilawski

UMC-1 była maszyną szeregową – informacja przekazywana bit po bicie, binarną – liczby w systemie dwójkowym (minus dwójkowym, zanegowanym), sekwencyjną – maszyna musi mieć podany tok postępowania, który jest zapisywany w pamięci, jednoadresową – w rozkazie umieszczony może być adres tylko jednej komórki, stałoprzecinkową – liczby całkowite lub przy zawczasu określonej pozycji przecinka, mikroprogramową – program to ciąg mikroprogramów (rozkaz-operacja), rozkaz składa się z elementarnych mikrooperacji oraz lampową – układy logiczne, generatory sygnałowe itp. zbudowane są na lampach.

Koszt przeprowadzenia 1 mln operacji dodawania na liczbach ze stałym przecinkiem na maszynie UMC-1 wynosił 500 zł (według cen z 1976 r.), dla porównania przy użyciu komputera Odra 1003 koszt ten malał do zaledwie 49 zł.

“Po uruchomieniu produkcji w ELWRO Polska Akademia Nauk w Warszawie zakupiła jeden egzemplarz UMC-1, który zainstalowano w Pałacu Kultury o ile dobrze pamiętam na 6-tym piętrze. Miałem nad tym egzemplarzem opiekę w ramach prac zleconych. Ciekawostką jest to, że obok UMC-1 była tam zainstalowana radziecka maszyna URAŁ, która pracowała tylko kilka godzin, ponieważ wieczorem była konserwowana i przygotowywana do pracy na dzień następny! Horror! Taka była jej awaryjność! Miałem jeszcze jedną maszynę UMC-1 pod opieką i konserwacją. Pracowała ona na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego u prof. Andrzeja Orszgha.” – wspomina Józef Bartosiewicz.

UMC-1 w Lublinie

Historia UMC–1 w Lublinie sięga do 1965 roku, momentu powstania Zakładu Metod Numerycznych UMCS. Jego kierownikiem został dr Światomir Ząbek. Zakład mieścił się przy ul. Sowińskiego 11 w przebudowanym baraku, w którym wcześniej znajdowała się stołówka studencka.

W tym samym roku naukowcy zainstalowali UMC-1. Komputer był bardzo duży. Dla maszyn wygospodarowano 2 sale i perforatornię o łącznej powierzchni ponad 90 mkw. – “UMC-1 był pierwszym polskim komputerem zbudowanym na lampach elektronowych. Inni śmiali się z nas, że był to sprzęt o mocy dwóch parowych dusz. Z kolei lampy miały to do siebie, że pod wpływem wahań napięcia po prostu się przepalały i trzeba było je wymieniać by komputer chciał działać. Takich lamp było aż 670 ułożonych w pakietach wielkości arkusza A4. Było więc co sprawdzać. Nie da się tego porównać do niczego z dzisiejszej technologi” – mówi Zbigniew Skorzyński, który serwisował i rozbudowywał ten komputer.

Urządzenia wejścia-wyjścia maszyny UMC-1: dalekopis i czytnik mechaniczny taśmy dziurkowanej

Doc. dr Światomir Ząbek, długoletni kierownik Zakładu Metod Numerycznych wspomina: – “Ten właśnie pierwszy w UMCS komputer wziął się – że tak powiem – z kaprysu ministra. W czerwcu 1964 roku przyjechał do Lublina Henryk Golański, minister szkolnictwa wyższego, w sprawie powołania międzyuczelnianego instytutu matematycznego. Profesor Adam Bielecki, kierownik naszej katedry, zaprosił na spotkanie również mnie, świeżo upieczonego doktora. Przedstawił mnie ministrowi, jako zainteresowanego maszynami matematycznymi. Minister obiecał uczelni przydział maszyny (miała to być Odra 1003) i kazał się przygotowywać merytorycznie do jej zagospodarowania. Ale kilka miesięcy później ministerstwo zaskoczyło nas i podesłało UMC-1 z przeznaczeniem do dydaktyki dla szkół wyższych. Mieliśmy w oparciu o nią otworzyć na matematyce specjalność metody numeryczne. A metody numeryczne to właśnie matematyczne podstawy obliczeń komputerowych. Jak wyglądał ten cud techniki? Maszyna przypominała wielkością dużą meblościankę; taka wysoka skrzynia, pomalowana na zielono, z dwoma jakby kominami – to był wyciąg, bo trzeba było ją chłodzić: Lampy elektronowe grzały niemiłosiernie. Często się psuła, bo te lampy (typowe lampy do odbiorników radiowych!) po prostu się przepalały. Procesor tej maszyny wykonywał raptem… 100 operacji arytmetycznych na sekundę. Za pamięć operacyjną służyło zaledwie kilka 5-bajtowych komórek, zwanych rejestrami. Pamięci zewnętrznej miała jakieś 20 kilobajtów wszystkiego. Była to pamięć bębnowa – ten bęben to taki dysk twardy, tyle że nie płaski, a miał postać walca, który się obracał; 64 nieruchome głowice pisały i czytały informacje na przesuwających się pod nimi 64 ścieżkach. Wygląda jak wielka szpula. Żeby zagospodarować ten ministerialny podarunek, należało włożyć sporo wysiłku. Trzeba było kilka osób przeszkolić w ELWRO, a ja byłem na stażu w Katedrze Metod Numerycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, u profesora Paszkowskiego, przy angielskim komputerze Elliott 803B. Maszyny cyfrowe stosowano wówczas niemal wyłącznie w obliczeniach numerycznych, naukowo-technicznych, a my uczyliśmy studentów podstawowych kroków programowania. Korzystanie z komputera polegało wówczas na tym, że trzeba było najpierw samemu napisać program, bo profesjonalnych nie było. I pisaliśmy – do obliczeń naukowych dla fizyków, chemików z UMCS, meteorologów, mechanizatorów rolnictwa z Akademii Rolniczej.”

Kurier Lubelski z dnia 12 listopada 1965 r. napisał: – “Maszynę z genialną pamięcią zdobył UMCS!” Genialna pamięć!? “4096 słów po czterdzieści bitów to była cała pamięć! A maszyny były drogie, koszt jednej – jakieś sześć milionów złotych. Dla porównania moja pensja wynosiła tysiąc złotych. Utrzymanie też kosztowało, bo UMC-1 zżerała mnóstwo prądu. Maszyna stała w baraku przy Langiewicza, tam ulokowano nowo utworzony Zakład Metod Numerycznych. Niektórzy uważali, że się separujemy, czujemy lepsi, bo to, co robimy, to jakaś wiedza tajemna. Nawet służby specjalne interesowały się, bo język maszyny to przecież były – według nich – szyfry.” – dodaje doc. dr Światomir Ząbek, długoletni kierownik Zakładu Metod Numerycznych.

Awaryjność UMC-1 była duża, kolejnych maszyn – coraz mniejsza. Jednak czasem się psuły, a wtedy wkraczał Zbigniew Skorzyński, cudotwórca od tych spraw. Zbigniew Skorzyński, fizyk, elektronik, były kierownik Ośrodka Obliczeniowego UMCS wspomina: “W latach 60. instalowałem pierwszy komputer na UMCS i trzy inne w mieście. Były to dziwne maszyny, dziś o takiej technice się nie pamięta. Każdy bit miał osobną ścieżkę transmisyjną, a wszystkie szły gęsiego, jeden za drugim, tym samym torem. Miały już cechy komputerów. Najważniejszym wyróżnikiem komputera jest możliwość modyfikowania programu w trakcie wykonania. Zajmowałem się tym i innymi komputerami, interweniowałem w razie awarii. Przez pewien czas byłem jedynym specjalistą od serwisu. Te komputery działały tylko wtedy, kiedy w pobliżu był co najmniej jeden człowiek, którego wiedza równała się wiedzy zachodniego konstruktora. Kiedy któryś z tych ludzi znalazł się na Zachodzie, dziwiono się, że tak dużo umie. Gdzie Pan się uczył? – pytali. Spędziłem w fabryce ELWRO we Wrocławiu dziewięć miesięcy. Tam poznawałem każdy z trzech komputerów: UMC-1, Odrę 1013 i Odrę 1204.”

Fragment programu napisany na UMC-1 w systemie W-20

“Dzięki UMC-1 powstały takie programy jak TYMAC, który był symulatorem pracy prostej maszyny cyfrowej, IZA – interpreter arytmetyki zmiennoprzecinkowej i PROM, który był programem monitorującym dla późniejszych maszyn z serii Odra. W 1965 roku na UMCS maszyna UMC-1 była wykorzystywana średnio 7 godzin na dobę, w 1966 roku już 12, a czasami nawet 20. Urządzeniem wejścia i wyjścia „komputera” UMC-1 był teleks a nośnikiem informacji taśma perforowana czytana z prędkością 7 znaków na sekundę – Pierwsza nasza modernizacja polegała na podłączeniu czytnika taśm polskiej produkcji, który rozszerzył tę zdolność do 300 znaków na sekundę. Maszyna nie nadążała jednak za czytnikiem i dopiero po naszej modernizacji „dogoniła”czytnik. Staraliśmy się też popularyzować komputer. Był jednak dość spory i nie było go jak przenieść na uczelnię. Musieliśmy wymyślić sposób transmisji danych. Przeciągnęliśmy przewody przez budowaną jeszcze wtedy bibliotekę i z wykorzystaniem teleksu podłączyliśmy urządzenie. Nie było wtedy żadnych urządzeń jak projektory, więc kolejnym wyzwaniem było obejście tego problemu. Za pomocą teleksu drukowaliśmy materiały na foli śniadaniowej z rolki i wykorzystując rzutnik pisma wyświetlaliśmy elementy na ekranie. W praktyce graliśmy z uczniem w kółko i krzyżyk. Uczeń wpisywał swoje ustawienia, komputer odpowiadał drukując je na foli. Po jej przycięciu wkładaliśmy ją na rzutnik. Dzięki temu cała sala mogła zobaczyć naszą grę. Była to pierwsza wizualizacja komputerowa w Polsce i to właśnie na UMCS” – dodaje Zbigniew Skórzyński.

Jednym z pierwszych centrów komputerowych w kraju był ośrodek utworzony w 1962 r. przy Instytucie Geodezji i Kartografii w Warszawie. Od 1965 r. pracowała w nim maszyna cyfrowa UMC-1, na której prowadzono głównie obliczenia związane z wyrównywaniem sieci triangulacyjnych. Jeszcze w 1966 r. UMC-1 pracował w Biurze Studiów i Projektowania Prozamet-Bepes, później przemianowanym na Promasz. Ostatnia informacja o działającej Uniwersalnej Maszynie Cyfrowej UMC-1, pochodzi ze wspomnień Józefa Bartosiewicza, który wraz z technikiem Stanisławem Kostrzewskim obsługiwał ją do roku 1972 w Zakładzie Doświadczalnym Budowy Maszyn Matematycznych. Z informacji które posiadam na chwilę obecną, nie zachował się żaden egzemplarz tej maszyny.

Za motywację do napisania tego artykułu dziękuje Marianowi Snowarskiemu, który uruchamiał UMC-1 wyprodukowane we Wrocławskich Zakładach Elektronicznych Elwro. Panu Kazimierzowi Mazurkiewiczowi, dziękuję za udostępnienie do zeskanowania pracy dyplomowej, której był współautorem razem z Marianem Snowarskim, dotyczącej opracowania statystycznego wyników badań wstępnej eksploatacji serii elektronicznych maszyn matematycznych typu UMC-1. Panu Jerzemu Stanisławowi Nowakowi za wsparcie merytoryczne i zdigitalizowanie wspomnianej pracy dyplomowej oraz udostępnienie jej na stronie historiainformatyki.pl

Protected: Polski mikrokomputer Bosman 8 – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Protected: Polski mikrokomputer ELWRO 801AT – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Protected: MERA ELZAB Meritum – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

mgr inż. Wojciech Lipko – wspomnienia

Dzięki uprzejmości Pani Anity Lipko, córki Pana Wojciecha, oraz wnuka Mateusza, możecie Państwo przeczytać wspomnienia oraz obejrzeć unikatowe zdjęcia z przebiegu pracy zawodowej. Za podesłanie materiału i możliwość jego publikacji na mojej stronie serdecznie dziękuje. Zapraszam do lektury.

Pan Wojciech Lipko studia na Wydziale Łączności Politechniki Wrocławskiej ukończył w 1964 roku. Życiorys zawodowy Pana Wojciecha, związany z informatyką, składa się z dwóch etapów:

I etap: od 1 lutego 1965 r. do 31 października 1983 r. (17 lat, 9 miesięcy) we Wrocławskich Zakładach Elektronicznych ELWRO Wrocław oraz w Instytucie Komputerowych Systemów Automatyki i Pomiarów we Wrocławiu.

II etap od 1 listopada 1983 r. do 15 października 1992 r. (9 lat) w Przedsiębiorstwie Polonijno–Zagranicznym Ameprod, Przedsiębiorstwie Polonijno–Zagranicznym Alma Poznań.

Te dwa etapy to 28 lat intensywnej pracy w rozwoju maszyn cyfrowych, komputerów, systemów komputerowych, mikrokomputerów oraz w II etapie wielu wdrożeń oprogramowania użytkowego na terenie całej Polski, opracowanego przez prowadzony przez Pana Wojciecha zespół w okresie pracy w Przedsiębiorstwie Polonijno–Zagranicznym Ameprod i Alma.

Poniżej możecie Państwo przeczytać wspomnienia Pana Wojciecha z przebiegu pracy zawodowej.

W Elwro zatrudniony byłem od 01.02.1965 r. do 31.10.1983 r., a więc prawie 18 lat, na następujących stanowiskach:

– od 01.02.1965 inż. ds. Eksploatacji Maszyn Cyfrowych
– od 15.08.1966 Kierownik Sekcji Eksploatacji Maszyn Matematycznych
– od 01.04.1968 Kierownik Oddziału Eksploatacji Wstępnej
– od 01.01.1969 Kierownik Sekcji Eksploatacji Elektronicznych Maszyn Cyfrowych w OBR
– od 01.05.1974 Kierownik Zakładu Eksploatacji i Wdrożeń Systemów Komputerowych
– od 01.06.1976 Kierownik Zakładu Uruchomień i Wdrożeń Pilotowych Systemów Komputerowych w OBR a następnie Instytucie
– od 01.12.1979 Główny Konstruktor Przedsiębiorstwa

Tamte czasy pozostawiły w mojej pamięci wiele wspaniałych przeżyć zawodowych. Do fabryki przechodziliśmy prawie automatycznie po studiach, niosąc ze sobą zapał i chęć poznawania nowych technik. W związku z tym przeniosła się wspaniała atmosfera, która towarzyszyła nam przez okres studiów i kilkuletniego wspólnego mieszkania w akademiku T-2 przy placu Grunwaldzkim we Wrocławiu.

Spotkania na Uczelni, wykłady, ćwiczenia, egzaminy u różnych – pod względem temperamentu i podejścia do studentów – pracowników naukowych, tworzyły wspólną historię naszych późniejszych życiorysów zawodowych. Zacierały się z czasem lata, w których opuszczaliśmy mury uczelni a twarda i ciekawa rzeczywistość fabryczna konsolidowała zespoły. Jak wielu z nas, również i ja przychodząc do pracy, trafiłem do środowiska ludzi znanych mi i bliskich. Wchodząc do fabryki czułem, że wsiadam do łodzi, która ruszyła bardzo szybko. Nikt z nas nie zdawał sobie wówczas sprawy z tego, jak gwałtownie rozwinie się przemysł elektroniczny. Każdy dzień wnosił coś nowego, ciekawego, ale zarazem trudniejszego niż dni poprzednie. Atmosfera taka bardzo odpowiadała mojemu charakterowi i podejściu do życia.

mgr inż. Wojciech Lipko podczas uruchamiania komputera Odra 1003.

Etap I mojej pracy zawodowej w Elwro dzielił się na rozdziały, które wytyczane były początkowo kolejnymi maszynami cyfrowymi, tworzonymi w WZE Elwro:

Maszyna cyfrowa UMC–1
Maszyna cyfrowa Odra 1003, Odra 1013
Maszyna cyfrowa Odra 1204
Maszyna cyfrowa Odra 1304
Maszyna cyfrowa Odra 1305, Odra 1325
Maszyna cyfrowa R-34 Riad

Techniczne przedstawicielstwo Elwro na Stany Zjednoczone (prowadzone równolegle z pełnieniem funkcji Kierownika Zakładu).
Brak dewiz na importowane materiały do produkcji w Elwro był przyczyną nawiązania kooperacji z firmami amerykańskimi. Współpraca ta odbywała się za pośrednictwem polsko–amerykańskiej firmy UNITRONEX Corp. w Chicago. Kilka lat dzieliłem między Polską, a Stanami Zjednoczonymi. Pełniłem funkcję przedstawiciela Elwro na USA, co wiązało się z częstymi pobytami w USA. Moja ówczesna praca zawodowa przebiegała według ustalonego schematu. Około miesiąca przebywałem w delegacji w Stanach przeznaczając ten czas na wizyty u wszystkich potencjalnych kooperantów, wyszukanych wcześniej przez handlowców Unitronexu, zapoznanie się z proponowanymi nam do kooperacji wyrobami, ich parametrami technicznymi, technologicznymi i atestami, jakie muszą spełniać, aby mogły być wprowadzone na rynek amerykański, np. UL-Listed. Potencjalni partnerzy znajdowali się praktycznie na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Po powrocie do kraju, zapoznawałem kadrę konstrukcyjną, technologiczną i produkcyjną z możliwościami wdrożenia do produkcji poszczególnych wyrobów. Musieliśmy wykonać własną dokumentację i wzory, następnie wycenić.
Z tak przygotowanymi ofertami kilku lub kilkunastu różnych wyrobów wracałem do USA, aby przekonać stronę amerykańską, że nasze produkty lub podzespoły są atrakcyjniejsze od innych ofert producentów amerykańskich. Po takiej procedurze dochodziło do zawarcia kontraktu i następowało uruchomienie produkcji w Elwro.

Rozmowy w Biurze Handlu Zagranicznego (BHZ) Elwro z dyrektorem Lisowskim.

Elwro wprowadzone zostało do kooperacji z np. General Electric w zakresie produkcji pakietów i innych podzespołów. W czasie pobytu w Kalifornii w Dolinie Krzemowej w firmie Trans America, poznałem pana Woźniaka i grupę jego konstruktorów, którzy przygotowywali nowe rozwiązania mikrokomputerowe w nieosiągalnych wówczas u nas technologiach. Efektem ich pracy było powstanie mikrokomputerów „Apple”. Znajomość z grupą pana Woźniaka uświadomiła mi, jak szybko następuje rozwój technologii w naszej branży. Fakt ten miał olbrzymie znaczenie dla mojego dalszego życia zawodowego. Uświadomiłem sobie wówczas, jak mało mamy czasu na wprowadzenie do produkcji równolegle do systemów Riad i Odra mikrokomputerów, co stwarzałoby naturalny rozwój systemów i sieci komputerowej, a jednocześnie nowej grupy tzw. personalnych komputerów (PC).

Stanowisko Głównego Konstruktora Przedsiębiorstwa, które mi powierzono 1.12.1979 r., spowodowało oprócz bieżących prac zaangażowanie we wdrażanie wymienionych w punkcie 7 kooperacji na rynek amerykański. Życie moje obfitowało wówczas w wiele ciekawych i trudnych sytuacji merytorycznych i organizacyjnych.
Przemiany polityczne w tamtych czasach, emocje przeżywane w kilkutysięcznym społeczeństwie fabryki służyć by mogły jako scenariusz do filmu.

Chcąc przekazać w ramach życiorysu zawodowego Początki Polskiej Informatyki, postaram się w sposób uporządkowany przedstawić ważniejsze i ciekawsze informacje o tamtych czasach.

Początki mojej pracy zawodowej sięgają uruchomień lampowych maszyn cyfrowych UMC–1. W dwóch dużych szafach jednostki centralnej znajdowały się panele z pakietami logiki wykonanej wówczas jeszcze w technice lampowej. W związku z tym, że pakiety miały duże wymiary, sieć okablowania paneli była grubą warstwą przewodów na wysokości około dwóch metrów i długości około trzech metrów.

Uruchamianie logiki odbywało się za pomocą oscyloskopu i dużej ilości dokumentacji również niemałych gabarytów. We wnętrzu UMC–1 było bardzo gorąco – tak z emocji, jak temperatury bijącej od olbrzymich rozmiarów zasilaczy. Urządzeniem do komunikowania się z UMC–1 był dalekopis z perforatorem i czytnikiem taśmy papierowej.

Pamiętam pewne zdarzenie z tamtego okresu. Którejś nocy w trakcie uruchamiania (dnia niejednokrotnie nam brakowało) zamarliśmy z przerażenia po wybuchu, jaki nastąpił wewnątrz jednostki centralnej. Okazało się, że eksplodował olbrzymi kondensator w zasilaczu. Incydent ten spowodował konieczność długiego wietrzenia pomieszczenia, a wymiana kondensatora wewnątrz plątaniny okablowania zasilacza zajęła nam sporo czasu. W dalszej karierze zawodowej dzięki rozwojowi technologii nigdy już nie zetknąłem się z tak gwałtowną reakcją sprzętu.

Równolegle z produkcją UMC–1 w Biurze Konstrukcyjnym prowadzone były prace nad konstrukcją maszyn cyfrowych Odra 1003, wykonanych w technice półprzewodnikowej. Technologia układów tranzystorowych spowodowała, że gabaryty maszyny cyfrowej znacznie się zmniejszyły. Zasilacze były już rozmiarów, które nie budziły grozy i we wnętrzu Odry, otwartym do uruchamiania, widać było gołym okiem postęp technologiczny.

ODRA 1013 gotowa do uruchomienia.

Partnerem przy uruchomieniach Odry oprócz oscyloskopu, dokumentacji, był przyrząd do sprawdzania pakietów PSP–03. Uruchomienia wymagały poszczególne bloki funkcjonalne:
– pakiety arytmometru i sterowania
– pakiety zasilacza napięć impulsowych
– zasilacz napięć stałych
– zasilacz napięć impulsowych
– układy zegarowe i okresowe
– pamięć bębnowa
– pamięć ferrytowa mc. Odra 1013
– sterowanie
– układy stałego przecinka
– układy zmiennoprzecinkowe
– układy zapisu i odczytu pamięci bębnowej
– układy wejście – wyjście
– dalekopis „Lorenz” LO 150
– czytnik taśmy papierowej FC-11
– perforator taśmy papierowej Facit – PE 1500.

Po skompletowaniu w jednostce centralnej wstępnie uruchomionych pakietów, powstawały kolejne zadania do rozwiązania.

Podstawą uruchomienia było np. sprawdzanie przy pomocy oscyloskopów pracy układów zegarowych i adresowych w różnych punktach maszyny cyfrowej Odra oraz umiejętność regulacji w wypadku nieprawidłowości kształtów impulsów i ich strojenia, np. w kontakcie z pamięcią bębnową oraz pamięcią ferrytową. Każdy egzemplarz Odry, schodzący z montażu, wymagał indywidualnego podejścia przy uruchomieniu. Płytki pakietów obwodami drukowanymi i zamontowanymi:tranzystorami, opornikami, kondensatorami, tworzącymi maszynę cyfrową, były wprawdzie mniejsze gabarytowo od pakietów z techniki lampowej, ale przy uruchomieniu stwarzały również wiele niespodzianek.

Patrząc u progu trzeciego tysiąclecia na technologię z lat 60., trudne do wyobrażenia są problemy z tamtych pionierskich czasów. W ogóle niewyobrażalnym jest obecnie fakt np. uruchomienia algorytmu operacji zmiennoprzecinkowych lub stałoprzecinkowych. Musieliśmy w owych czasach posiadać bardzo szczegółową wiedzę o algorytmach i ich realizacji w układach logiki maszyny cyfrowej.

Później, kiedy szkoliliśmy obsługi techniczne maszyn cyfrowych jednym z ćwiczeń było uruchamianie układów zmiennoprzecinkowych i układów stałoprzecinkowych. Takie i inne bardzo szczegółowe tematy z logiki maszyn cyfrowych prowadzone były na ćwiczeniach laboratoryjnych.

Opracowywane były wówczas podręczniki, np. „Zbiór instrukcji laboratoryjnych Odra 1013”.

Podręcznik wydany był we Wrocławiu w lutym 1967 r. Zespołem redakcyjnym, w którym uczestniczyłem, kierował prof. dr inż. Jerzy Bromirski.

Problemy rozwiązywane na etapie uruchamiania modeli i serii prototypowych, dały mi olbrzymi kapitał wiedzy i doświadczenia, które mogłem wykorzystać w późniejszej pracy. Wiele miałem możliwości sprawdzenia swoich doświadczeń w kraju i zagranicą, wszędzie tam, gdzie docierały Odry 1003 i 1013. Pierwsze uruchamiania i wdrożenia nastąpiły w NRD – w Lipsku, Berlinie i Poczdamie, w Czechosłowacji – w Kraolec Kralovem i Brnie, na Węgrzech – w Budapeszcie i Miskolcu.

W tamtych czasach równolegle do pracy w Elwro uczestniczyłem przez kilka lat jako wykładowca, a potem – kierownik kursów dla użytkowników naszych maszyn cyfrowych, organizowanych przez Wojewódzki Ośrodek Doskonalenia Kadr Technicznych NOT. Uczestniczyłem, na zlecenie NOT, w opracowaniach dokumentacji laboratoryjnej i szkoleniowej dla Odry 1013 i Odry 1204. Opracowywałem, również na zlecenie NOT, program ramowy i szczegółowy zakresu obsługi technicznej Odra 1304. Zwykle po obiedzie stołówkowym w Elwro zamiast jechać z żoną Krystyną do domu do córek, Beaty i Anity, jechałem do NOT na ul. Świerczewskiego na zajęcia szkoleniowe, które trwały niejednokrotnie do godz. 22.00.

Aktywne życie zawodowe powodowało dużą popularność w ówczesnym świecie ludzi związanych z maszynami cyfrowymi (wtedy jeszcze nie używaliśmy słowa „komputer”). Miło było mi po latach spotykać byłych uczniów, często starszych ode mnie, pracujących na różnych wysokich stanowiskach w ośrodkach obliczeniowych w Polsce i poza jej granicami, pamiętających tygodnie spędzone wspólnie na salach wykładowych i laboratorium maszyn cyfrowych.

Początkowa produkcja seryjna maszyny cyfrowej Odra 1003 znacznie wyprzedziła zaplecze produkcyjne pamięci bębnowej i czytników taśmy papierowej. Pamiętam, jak brakowało pamięci bębnowej a miałem uruchomić na sali 15 zestawów maszyny cyfrowej Odra 1003 przy jednej sztuce pamięci bębnowej. Produkcja pamięci bębnowej opóźniała się, gdyż były to bardzo trudne nowe procesy technologiczne i koledzy, zajmujący się bezpośrednio tym zagadnieniem, pracowali non-stop. Nic nie zmieniło faktu, że uruchomienia i odbiory Odra 1003 nie mogły być zahamowane. Pracowaliśmy więc bez przerwy, koledzy padali ze zmęczenia. Osobiste zainteresowanie dyrektora Rylskiego bardzo nas mobilizowało. Dyrektor odwiedzał nas często na sali I piętra nowego budynku produkcyjnego, gdzie były zlokalizowane i uruchamiane Odry. Cel był jeden: tyle bębnów ile maszyn cyfrowych i oczywiście pracujących, tak aby sprzedać, bo założony plan był niepodważalny.

Uruchamialiśmy Odry po kolei, przenosząc jeden bęben z maszyny do maszyny. Dyrektor Rylski przychodził i sprawdzał, dodając nam otuchy, a jednocześnie, w miarę napływu pamięci bębnowej liczyliśmy, czy ilość bębnów odpowiada ilościom Odr, gdyż dopiero wówczas można było przekazać skompletowany zestaw mc Odra do odbioru przez dział kontroli.

Uruchomienie ODRA 1003. Zespół uruchomieniowy Oddziału Eksploatacji Wstępnej Maszyn Cyfrowych. Wojciech Lipko na pierwszym planie w koszuli w paski.

Równolegle z tematem bębnów pojawił się problem „Gwoździa”. A jak to było?

Pracowaliśmy non-stop już od kilku tygodni. Zakład, który prowadziłem, zlokalizowany był w nowym budynku w pięknej, nowoczesnej sali uruchomień, która była oddzielona od produkcji i zamykana na noc. Pewnego dnia, po przyjściu rano do pracy, dowiedziałem się, że po północy wizytował nas dyrektor Rylski. Była to wizyta kontrolna: ile maszyn? ile bębnów? czy wykonamy plan? Wizyty dyrektora były częste, ale pora tym razem zaskoczyła ekipę z III zmiany. Zdawkowy meldunek kolegi Mariana Gwoździa przyjąłem do wiadomości. Zanim jednak sprawdziłem, jaki był postęp prac na trzeciej zmianie, otrzymałem telefon z sekretariatu Dyrektora Naczelnego, zapraszający mnie na rozmowę. Zabrałem więc wszystkie materiały potrzebne do sprawozdania ze stanu uruchamiania. Dyrektor Rylski przywitał mnie jak zwykle bardzo uprzejmie, jednak z jego twarzy wyczytałem, że coś się szykuje. W trakcie bardzo miłej relacji Dyrektora Naczelnego dowiedziałem się, jak naprawdę wyglądała sytuacja w nocy. Idąc wzdłuż przeszklonych ścian sali, dyrektor widział, że część Odr pracuje i dlatego na sali powinna być obsługa. Pukanie jednak do zamkniętych drzwi sali trwało zbyt długo. Zrezygnowany Dyrektor odchodził, wówczas zza jednej z maszyn wyłoniła się pomału jakaś postać w długiej koszuli i z nakryciem na głowie. Można sobie wyobrazić reakcję Dyrektora, zważywszy tak późną porę (było już po północy)… Duże opanowanie Dyrektora, znane nam od zawsze, nie zawiodło i tym razem – stawił czoła bardzo dziwnej postaci, relacjonującej stosunek ilości bębnów (pamięci) do ilości Odr. Sytuacja ta była dziwna, gdyż postać w takim stroju nie była spotykana w scenerii najnowszych technologii. Epizod powyższy spowodował, że historia nocnej wizyty dyrektora i relacje kolegi Mariana Gwoździa przeszły do historii jako połączenie „Gwoździa z bębnem w Odrze”.

Uruchomienie maszyny cyfrowej ODRA 1204 w Zakładzie Eksploatacji i Wdrożeń Systemów Komputerowych.

Wraz z kolejnymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi Odry 1204 i 1304 na początku 1974 roku powierzono mi stanowisko kierownika Zakładu Eksploatacji i Wdrożeń Systemów Komputerowych. Pojawiło się już pojęcie systemów komputerowych jako zbiorów wielu urządzeń zewnętrznych sterowanych maszynami cyfrowymi o fantastycznych możliwościach oprogramowania systemowego i użytkowego. Współpraca rozpoczęta z angielską firmą ICL stworzyła nam szansę dokonania skoku technologicznego i w bardzo krótkim czasie stworzenia oprogramowania użytkowego na światowym poziomie.

Postawiono przed WZE Elwro zadanie wykonania serii komputerów Odra 1300 kompatybilnej z rodziną komputerów ICL 1900. W zadaniach tych uczestniczyłem przez 6 lat do 1 grudnia 1979 roku. Rozwój sprzętu komputerowego spowodował powstanie pojęcia Pilotowych Systemów Komputerowych (PSK). Tematyką tą zajmowałem się od początku w powierzonych mi komórkach organizacyjnych w Elwro, a później IKSAiP we Wrocławiu. Konieczne wówczas było zapoznanie szerszego środowiska z tymi zagadnieniami i opisanie ich w prasie merytorycznej.

Umową o dzieło z 02.08.1976 r. Instytut Maszyn Matematycznych w Warszawie zlecił mi opracowanie autorskiego artykułu pt. „Pilotowe systemy komputerowe Odra i Riad” przeznaczonego do publikacji w ETO – Nowości nr ½ 1976. Pragnę, opierając się na fragmentach opracowania, przybliżyć czytelnikom ówczesne problemy. Na wstępie należy przedstawić realizację tych prac w ramach całego Mera-Elwro, w tym Biura Generalnych Dostaw, Pionu Produkcji Mera – Elwro oraz BHZ Elwro. Tak szerokie kręgi tego działania wymagane były ze względu na wprowadzenie do systemów pilotowych urządzeń zewnętrznych, produkcji polskiej oraz z importu.

Co to jest pilotowy system komputerowy?

W chwili wykonania modelu nowego typu jednostki centralnej i wyposażenia go w minimalny zestaw urządzeń zewnętrznych powstaje konfiguracja sprzętu, która jest bazą dla nowej serii komputerów. Po uruchomieniu i przebadaniu konfiguracji bazowej uruchamiane są i badane nowe elementy systemu, tj. dodatkowe bloki pamięci operacyjnej, nowe urządzenia wejścia/wyjścia, pamięci zewnętrzne, monitory ekranowe i sprzęt teleprzetwarzania.

Konfigurację bazową wyposażoną w maksymalną na danym etapie rozwoju konstrukcji pamięć operacyjną oraz różne typy urządzeń wraz z testami i systemem operacyjnym nazywamy pilotowym systemem komputerowym. Służy on konstruktorom systemów, którzy wspólnie z opracowującymi poszczególne urządzenia specjalistami w zakresie testów i systemów operacyjnych, wyjaśniają i usuwają wszystkie nieprawidłowości pracy systemu, doprowadzając go do pełnej sprawności użytkowej. Poprawność wykonania wszystkich prac jest udokumentowana przez specjalistów kontroli jakości, którzy uczestniczą w ostatniej fazie prac wdrożeniowych. Pozytywna ocena badań umożliwia przekazanie dokumentacji konstrukcyjnej technologom w celu uruchomienia produkcji.

Założenia pilotowych systemów komputerowych Odra 1305 i Odra 1325

Seria komputerów Odra 1300 jest zgodna z serią maszyn cyfrowych ICL 1900, akceptuje pełną listę rozkazów serii ICL 1900 oraz zachowuje standard połączeń pomiędzy jednostką centralną a urządzeniami zgodny ze standardem ICL.

Etapy wdrożenia pilotowych systemów:

I – Uzyskanie akceptacji oprogramowania technicznego i systemowego mc ICL serii 1900 przez konfigurację lokalną, Odra 1300, w której wszystkie urządzenia peryferyjne oraz pamięci zewnętrzne były produkowane w kraju.

Pilotowy system ODRA 1304 przed badaniem przez Komisję Państwową.

II – Rozbudowanie powstałych w pierwszym etapie konfiguracji lokalnych o lokalne urządzenia z importu, np. pamięci dyskowe, monitory ekranowe lokalne oraz sprzęt teleprzetwarzania ICL oparty zarówno na skanerze ICL 7930, jak i na procesorze komunikacyjnym ICL 7903.

Pozytywne zakończenie tych prac potwierdziło w pełni zgodność techniczną i programową mc ICL serii 1900 z maszynami Odra serii 1300.

Użytkownicy komputerów Odra 1305 otrzymali sprzęt, który może pracować z systemem George 3, co stworzyło praktyczne warunki do wykorzystania wysokich parametrów i walorów technicznych jednostki centralnej Odra 1305.

III – Stworzenie systemu realizującego wszystkie możliwości pracy wymienione w etapie drugim, całkowicie opartego na sprzęcie produkcji krajowej i krajów socjalistycznych. Dotyczy to głównie monitorów ekranowych i sprzętu teleprzetwarzania. Zakłady Mera – Elwro starają się w jak najkrótszym czasie wdrożyć w systemach pilotowych monitory ekranowe lokalne z Mera – Elzab oraz zdalne urządzenia końcowe produkowane przez Mera – Błonie. Zakupy licencyjne dokonane przez w/w zakłady, umożliwiły uzupełnienie systemów Odra 1305 i Odra 1325, znajdujących się już u odbiorców o urządzenia rozszerzające możliwości pracy już zainstalowanego sprzętu.

Założenia pilotowych systemów komputerowych R-32 i EC-1032

R-32, pierwszy polski komputer serii RIAD zachowuje jednolitą architekturę logiczną z maszynami Jednolitego Systemu, opracowanymi w ramach RWPG. W związku z tym istnieją możliwości tworzenia systemów komputerowych R-32 wykorzystujących dorobek w zakresie urządzeń zewnętrznych i pamięci dyskowych wszystkich krajów socjalistycznych. Stan taki pozwoli zaspokoić potrzeby użytkowników w zakresie zastosowań systemów R-32.

Prace wdrożeniowe przy pilotowym systemie komputerowym R-32 zmierzają w trzech kierunkach:

– rozwój pamięci operacyjnej
– rozbudowa systemu o urządzenia lokalne i pamięci zewnętrzne
–rozbudowa systemu o sprzęt teleprzetwarzania

Na każdym etapie przeprowadzane są wszystkie konieczne prace programowe dotyczące testów diagnostycznych i systemów operacyjnych.

Rozwój pamięci operacyjnej odbywa się przez dołączanie dodatkowych szaf pamięci, skonstruowanych i wykonanych w Mera–Elwro.

Po technicznym połączeniu i przetestowaniu następuje badanie sprawności całego systemu pilotowego w pełnej konfiguracji pod kontrolą systemów operacyjnych przez zadania z zakresu oprogramowania użytkowego.

Kompletowanie systemu pilotowego dokonywane jest m.in. przez dostawę urządzeń lokalnych i pamięci zewnętrznych przez Zakłady Zjednoczenia Mera, np. Błonie, Elzab oraz producentów z krajów socjalistycznych. Tak więc:

– pamięci dyskowe 8x106bajtów i 30×106 bajtów sprowadzane są z Bułgarii;
– urządzenia kartowe – czytniki i perforatory kart sprowadzane są z Czechosłowacji;
– drukarki wierszowe i konsole monitora oparte na mechanizmie DZM-180 wykonuje Mera–Błonie;
– pamięci taśmowe PT-3M wykonuje Meramat;
– czytnik i perforatory taśmy papierowej oraz monitory ekranowe – Mera–Elzab.

Urządzenia sprowadzane do OBR uruchamiane są przez grupy specjalistów, którzy na pilotowym systemie R-32 rozwiązują wszystkie problemy, doprowadzając system do pełnej sprawności użytkowej. W efekcie tych prac powstają ewentualne zalecenia zmian w konstrukcji jednostki centralnej, jak również w innych urządzeniach. W najbliższym czasie planowane jest rozpoczęcie uruchamiania sprzętu teleprzetwarzania w systemie pilotowym.

Jak można wnioskować z powyższego opracowania, kompletacja, uruchamianie i wdrażanie Pilotowych Systemów Komputerowych Odra i Riad prowadzone były na bardzo szeroką skalę. Wprawdzie rozszerzyłem trochę mój życiorys zawodowy o dane techniczne realizowanych tematów, ale uważam, że warto było uzupełnić obraz tamtych czasów, w których powstawały Początki Polskiej Informatyki.

Sale komputerowe znajdowały się na parterze biurowca Elwro przy ulicy Ostrowskiego. Należało uruchomić sprzęt, przetestować, uruchomić pod systemami operacyjnymi i na oprogramowaniu użytkowym. Tempo prac musiało nadążać za schodzącymi z produkcji maszynami cyfrowymi, przeznaczonymi dla kolejnych odbiorców, stawiających coraz wyższe wymagania. Różne dziedziny zastosowań systemów komputerowych niosły z sobą konieczność włączania coraz to nowych typów urządzeń zewnętrznych (wykazy sprzętu znajdują się na rys. 2,3,4).

Bardzo dużym przeżyciem były badania prowadzone przez Komisję Państwową, którym poddano Pilotowy System Komputerowy Odra 1304 na kompatybilność z oprogramowaniem użytkowym ICL pod systemem George 3.

Komisji państwowej przewodniczył docent Marczyński, a w składzie Komisji znajdował się m.in. docent Marek Greniewski.

Pilotowy system ODRA1304 przed badaniem przez Komisję Państwową.

Badania poprzedzone były wyjazdami do ICL Manchester i ICL Londyn, gdzie z zespołami logików i programistów wyjaśnialiśmy rozbieżności w realizacji logiki naszych maszyn z ICL. ICL nie przekazał w odpowiednim czasie istotnych szczegółów, bez wyjaśnienia których nie było możliwości uzyskania pracy Odry pod systemem George 3. Po pozytywnym odbiorze odetchnęliśmy z ulgą, a przed Odrą 1304 otworzyły się kolejne możliwości zastosowań i sprzedaży również na rynki zagraniczne. W grupach uczestniczących w rozwiązywaniu tego i innych zagadnień brali udział między innymi: Thanazis Kamburelis, Stanisław Lepetow, Edmund Szajer, Adam Urbanek, Alicja Kuberska, Józef Moszyński, Piotr Klemienowski, Maria Horwat, Witold Podgórski, Zofia Gajek, Anna Tabor.

Powierzone mi 1 grudnia 1979 r. stanowisko Głównego Konstruktora spowodowało znaczne rozszerzenie zakresu odpowiedzialności i problematyki. Okres ten obejmował początki powstawania w Elwro systemów mikrokomputerowych Elwro 500 i Elwro 800:
– Elwro 500 zaprojektowany był w oparciu o układy mikroprocesorowe serii MCY 7880. Programy użytkowe realizowane były w językach: ZIM, BASIC, ASSEMBLER.
– Elwro 800 zaprojektowany był w oparciu o szesnastobitowy mikroprocesor 8086 i koprocesor 8087.

Jednym z ważniejszych tematów było przygotowanie do produkcji kalkulatorów Elwro 330 z drukarką. Kalkulatory przygotowywano do produkcji eksportowej na rynek amerykański według uzgodnień poczynionych w czasie moich wyjazdów do USA.

Okres pracy w Elwro przyniósł mi również wiele wyróżnień udokumentowanych, które bardzo sobie cenię. Do ważniejszych zaliczę:
– wyróżnienie Rektora Politechniki Wrocławskiej za udział w realizacji badań naukowych z dnia 14.10.1979 r.
– wyróżnienie II i I stopnia Kierownika WZE Elwro
– certyfikaty ze szkoleń w firmach: ICL Anglia, FACIT-HALDA Szwecja, BASF Niemcy.