MERA KFAP MK-45 – prospekt informacyjny

Do kolekcji Polskie Komputery trafił prospekt informacyjny mikrokomputera MERA KFAP MK-45. Dla przypomnienia dodam tylko, że mikrokomputer MERA KFAP MK-45 to w rzeczywistości produkowany na licencji mikrokomputer IMPOL IMP-85.

Protected: Polski mikrokomputer Elwro 800 Junior – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Renowacja minikomputera MERA 100

15 sierpnia 2019

Rozbierania ciąg dalszy. Niestety dokładne wyczyszczenie komputera sprowadzi się do rozkręcenia go na części pierwsze. Zdjąłem wszystkie elementy obudowy. Rozmontowałem chassis, w którym umieszczona była płyta główna ze złączami krawędziowymi, łącząca wszystkie pakiety i pokaźnych rozmiarów zasilacz. Środek drukarki będzie wymagał najwięcej pracy. Komputer nie był niczym przykryty i zgromadził w sobie sporo kurzu. Brakuje dwóch nóżek metalowych podstawy drukarki i gumowych nasadek zabezpieczających na nie. Połamało się też potrójne gniazdko A-22 220V. Na szczęście większość brakujących drobiazgów jest jeszcze do kupienia. Jutro mycie poszczególnych elementów. Drukarka to niestety dłuższy temat, który będzie wymagał sukcesywnego rozbierania, czyszczenia i dokumentowania, gdzie i co było zainstalowane. Z ciekawostek… w środku drukarki była zainstalowana świetlówka, która oświetlała wydruk… niestety pozostała po niej tylko oprawka, jestem ciekaw czy gdzieś jeszcze taką dokupię…

minikomputer mera błonie mera 100minikomputer mera błonie mera 100minikomputer mera błonie mera 100minikomputer mera błonie mera 100

6 sierpnia 2019

Wymontowałem zasilacz do czyszczenia. Skoro puszka była już pusta, umyłem ją dokładnie wodą pod ciśnieniem, usuwając pozostałości pianki. Pozbyłem się 40 letniego brudu.

minikomputer mera błonie mera 100
minikomputer mera błonie mera 100

5 sierpnia 2019

Pierwsze prace za mną. Udało mi się otworzyć jasnoniebieską puszkę ze stacją dysków. Bez kluczyka, było to nieco utrudnione. Od razu widać jak miniaturyzacja poszła do przodu. W środku oprócz 8″ podwójnego napędu dyskietek oraz pokaźnego zasilacza na wysuwanej tacy, była rękawiczka damska i masa gąbki wygłuszającej, która ze starości odkleiła się od ścian. Na płytce z elektroniką od napędu, rzuciła mi się od razu w oczy tajemnicza karteczk a z informacja od pracowników serwisu: “Dysk z kontroli MERA II, błędy zapisu na prawej kieszeni podczas transmisji. Po przeniesieniu na MERA I błędy się przeniosły”. Poza tym w puszce nie ma nic więcej… cała elektronika znajduje się w terminalu konwersacyjnym DZM 180/57. Gąbkę usunąłem w całości, żeby się nie sypała, zastąpię ją nową. Nie dało się uniknąć jej usunięcia. To jedyny drastyczny, ale konieczny krok jaki podejmę w renowacji. Gąbka i oryginalna wkładka zamka już zamówione. Czekam na przesyłkę. Wymontowałem 8″ napęd dyskietek i zabrałem go do czyszczenia. Odłożyłem na bok inne tematy. Musze komputer wstępnie wyczyścić, żeby przenieść go do ciepłego pomieszczenia na zimę.

minikomputer mera błonie mera 100
minikomputer mera błonie mera 100
minikomputer mera błonie mera 100

MERA BŁONIE Mera 100. Nowy gość w kolekcji Polskie Komputery

3 sierpnia 2019 do kolekcji Polskie Komputery dołączył minikomputer Mera 100 produkowany w Zakładach Mechaniki Precyzyjnej MERA BŁONIE. Pozyskanie go do kolekcji było dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Pani Grażyna i Pan Zenon zdecydowali, że komputer trafi właśnie do mnie. Chciałbym z tego miejsca im za to podziękować. Komputer pracował w banku PKO. To na nim Pani Grażyna księgowała operacje finansowe. W 1991 roku przyszedł moment wymiany sprzętu na nowszy. Sprzęt miał trafić do utylizacji, ale Pani Grażyna odkupiła ten komputer i postawiła u siebie w garażu. 28 lat czekał na mnie, aż go znajdę. Cytując klasyka “Jeszcze gdzieś są, kurzą się w garażach, piwnicach i starych magazynach”.

Chciałbym podziękować tajemniczemu informatorowi ze Śląska, który wypatrzył dla mnie to cudo w otchłani internetu oraz jednemu Panu z Podkarpacia, który umieścił w 2016 roku, bez zgody właściciela, to zdjęcie w internecie z ofertą sprzedaży. Dzięki niemu dowiedziałem się, gdzie ten komputer się znajduje. Dziękuje również Krzysztofowi, który pojechał ze mną po ten sprzęt i pomógł mi go załadować, tak żeby bezpiecznie mógł odbyć swoją podróż do miejsca docelowego. Dziękuje również mojej mamie, która dzielnie znosi moje kolekcjonerskie trudy (czytaj popieprzone pomysły) i zgodziła się zapozować do zdjęcia tytułowego.

Komputer został wyprodukowany w 1981 roku i ma tyle lat co ja. Klawiatura jest w kiepskim stanie, mechanizmy klawiszy są uszkodzone (czas zrobił swoje), brakuje jednego klawisza SHIFT, dwa klawisze są ubrudzone farbą. Brakuje prawej osłony mechanizmu czytnika taśmy perforowanej. Brakuje kluczyka do jednostki centralnej, więc na razie nie mogłem jej otworzyć. Na szczęście jest to zwykła wkładka od samochodu FSO, którą jeszcze można kupić. Stara wkładka zostanie rozwiercona i po otworzeniu zamontowana nowa. Ściany jednostki centralnej są wyłożone od wewnątrz gąbką, która niestety w wyniku działania czasu i warunków atmosferycznych, rozlatuje się przy najmniejszym dotknięciu. Jest pare ognisk korozji, które trzeba usunąć. Postanowiłem nie malować ponownie wytartych elementów podczas eksploatacji. Po usunięciu rdzy, miejsca te zostaną zabezpieczone lakierem bezbarwnym, co spowolni dalszą korozję. Brakuje paru małych śrubek. Nie wiem czy komputer jest sprawny, najpierw muszę otworzyć jednostkę centralną, przejrzeć zasilanie oraz pozostałą elektronikę. Będę zdawał na bieżąco relację z renowacji i uruchomienia komputera.

Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100
Minikomputer MERA BŁONIE Mera 100

Protected: Polski mikrokomputer Mazovia 1016 – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Historia Zakładów Elektronicznych ELWRO we Wrocławiu – część 1

Szanowni czytelnicy, dzisiaj 6 lutego 2019 roku przypada 60. rocznica powołania Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO. Z tej okazji chciałbym wszystkich zaprosić do lektury pierwszej części cyklu o historii zakładu, autorstwa Barbary Maćkowiak, Andrzeja Myszkiera, Bogdana Safadera, który pierwotnie ukazał się w książce “Polskie komputery rodziły się w ELWRO we Wrocławiu. Rola Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO w rozwoju informatyki w Polsce”. Ten zakład to przede wszystkim ludzie, którzy tworzyli od zera pierwsze polskie komputery. Tekst został zilustrowany przeze mnie dokumentami archiwalnymi, zdjęciami pracowników ELWRO oraz zdjęciami z życia zakładu. Tyle słowem wstępu. Pozdrawiam, w szczególności pracowników Elwro – Marcin Robert Kaźmierczak.

Miała być telewizja

Nieoczekiwanie jednak wypadki potoczyły się inaczej. Rzecz trudna do pojęcia, ale przynajmniej ten jeden raz w systemie tak zwanej gospodarki planowej autentycznie społeczna inicjatywa, którą nie sterowały żadne partyjne komitety i instancje, uruchomiła ciąg zdarzeń zgoła nieprzewidywanych. Inspiracją prowadzącą w efekcie aż do utworzenia ELWRO było zainicjowanie przez dwóch wrocławian, Wojciecha Dzieduszyckiego oraz inż. Stefana Rylskiego, artykułem pod tytułem.: “Kupą Mości Panowie Telewidzowie”, a opublikowanym 7 maja 1957 r. w tygodniku „Nowe Sygnały”, społecznych działań dla uzyskania dostępu do telewizji mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska oraz uruchomienia produkcji odbiorników telewizyjnych we Wrocławiu.

Po upływie miesiąca od ukazania się artykułu zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Wrocławskiego Ośrodka Telewizyjnego, do którego przystąpiło kilkadziesiąt instytucji i przedsiębiorstw Dolnego Śląska, deklarując wsparcie finansowe w złotówkach i w dolarach dla zrealizowania społecznej inicjatywy, bowiem zarówno dostęp do telewizji, jak i produkcja odbiorników telewizyjnych nie były przewidziane w „centralnych” planach dla Wrocławia i Dolnego Śląska w najbliższych latach. Komitetowi przewodniczył Bronisław Ostapczuk – poseł i przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, prawdziwym spiritus movens (motorem napędowym) komitetu był Stefan Rylski, który doprowadził wkrótce do wybudowania w ciągu ośmiu miesięcy telestacji na górze Ślęża, obejmującej swoim zasięgiem Dolny Śląsk, tereny Ziemi Lubuskiej, Opolszczyzny i Wielkopolski.

Stefan Rylski

Zatem, była już telestacja z nadajnikiem na Ślęży, ale nie było telewizorów dla mieszkańców. Opracowany w marcu 1958 r. przez Stefana Rylskiego memoriał uzasadniający potrzebę uruchomienia we Wrocławiu produkcji odbiorników telewizyjnych (lokalizacja, kadra, zaplecze przemysłowe, wyposażenie techniczne przy społecznym wsparciu finansowym, perspektywy rozwojowe, znaczenie polityczne aktywizacji gospodarczej i stabilizacji na Ziemiach Zachodnich) został skierowany przez Społeczny Komitet do wicepremiera Piotra Jaroszewicza. Wicepremier, uznając (pismo z 24 kwietnia 1958 r.) za słuszne uruchomienie produkcji odbiorników telewizyjnych we Wrocławiu, skierował sprawę do Ministerstwa Przemysłu Ciężkiego.

Memoriał Stefana Rylskiego skierowany do Wicepremiera Piotra Jaroszewicza

Odpowiedź Wicepremiera Piotra Jaroszewicza

Aktem erekcyjnym z 6 lutego 1959 r., podpisanym przez Ministra Przemysłu Ciężkiego Kiejstuta Żemajtisa, powołano Wrocławskie Zakłady Elektroniczne T-21, które wkrótce przyjęły nazwę ze skrótu telegraficznego „ELWRO” (ELektronika WROcławska). Pisząc memoriał, Stefan Rylski myślał o koncepcji stworzenia we Wrocławiu ośrodka elektroniki, co ujawnił w późniejszym wywiadzie, stwierdzając m.in.: „A mieliśmy we Wrocławiu już wówczas zespół obiektywnych warunków przesądzających o jej realności: silne środowisko naukowe w dziedzinie elektroniki i matematyki, rezerwy rąk do pracy – rąk kobiecych, bowiem elektronika to przemysł nadający się do zatrudnienia właśnie kobiet, wreszcie – klimat społeczny sprzyjający inicjatywom, rosnące ambicje środowiska. […] Punktem wyjścia miała być produkcja telewizorów, ale już wtedy uważaliśmy ją za haczyk, rzeczywistym celem była automatyka przemysłowa, elektroniczne maszyny cyfrowe”.

Pierwszym znakiem firmowym był napis ELWRO – akronim utworzony z pierwszych zgłosek słów “ELektronika” i “WROcław”, umieszczony wewnątrz obrysu elipsy razem z obrazem krzywej stylizowanej na sinusoidzie. Już w 1959 r. Andrzej Niżankowski na życzenie dyrektora Mariana Tarnkowskiego, osobiście opracowuje bardzo ciekawy projekt graficzny logo ELWRO, który posłużył do wykonania neonu zainstalowanego na budynkach fabryki. Odtąd także pisma przewodnie i kadrowe ELWRO posiadały nadrukowane takie logo. Również według tego projektu wyprodukowano znaczki do wpinania do klapy, które z dumą nosili pracownicy fabryki. Na zdjęciu znaczek do wpinania w klapę. Znaczek pochodzi z kolekcji Polskie Komputery.

Śmiała wizja znalazła ambitnych wykonawców, młodych inżynierów i matematyków. Może „oni nie wiedzieli, że tego nie da się zrobić”. W świadomości współczesnego pokolenia brzmi to jak bajka. Czy warto ją opowiadać? I czy ma ona jakiś związek ze współczesnością? Wbrew pozorom tak – od tego zaczęło się przemysłowe produkowanie komputerów w Polsce. Dzięki rosnącej z roku na rok liczbie komputerów rodzimej produkcji wiele instytucji, przedsiębiorstw i środowisk zawodowych weszło w erę komputeryzacji.

Osiągnięcia pierwszego dziesięciolecia – rozwój organizacyjny

Pierwszym dyrektorem naczelnym ELWRO został Marian Tarnkowski – główny technolog z Warszawskich Zakładów Telewizyjnych, a dyrektorem technicznym Mieczysław Bazewicz z Wrocławia. Dyrektor Tarnkowski sprowadził z Warszawskich Zakładów Telewizyjnych Zbigniewa Malinowskiego, Jana Bogo i Wacława Wosika, powierzając im odpowiednio stanowiska głównego konstruktora, głównego technologa i głównego ekonomisty. Mieli oni już duże doświadczenie w organizacji produkcji urządzeń elektronicznych. Funkcję doradcy dyrektora Mariana Tarnkowskiego po utworzeniu przedsiębiorstwa pełnił Stefan Rylski. Piastując stanowisko dyrektora, Marian Tarnkowski dążył do uruchomienia w ELWRO produkcji maszyn matematycznych (później nazywanych maszynami cyfrowymi i komputerami). Reguły ekonomiczne wymagały uruchomienia produkcji wyrobu dającego utrzymanie przedsiębiorstwu. Podjęto decyzję o uruchomieniu produkcji przełączników kanałów telewizyjnych dla Warszawskich Zakładów Telewizyjnych.

Marian Tarnkowski

Mieczysław Bazewicz

Nowo utworzone przedsiębiorstwo otrzymało do zagospodarowania zabudowania starej cukrowni przy ul. Obornickiej we Wrocławiu i rozpoczęto starania zmierzające do uruchomienia produkcji przełączników kanałów telewizyjnych i równolegle przygotowania do realizacji planów związanych z projektowaniem i produkcją maszyn matematycznych. Już w kwietniu 1959 r. nowo zatrudnieni inżynierowie i technicy skierowani zostali na szkolenie do Warszawskich Zakładów Telewizyjnych, a po jego odbyciu przeprowadzili oni szkolenie personelu produkcyjnego ELWRO w zakresie konstrukcji, technologii i organizacji produkcji przełącznika. Przystąpiono do zakupu i konstrukcji aparatury niezbędnej do produkcji i kontroli przełącznika. W celu realizacji tych przedsięwzięć utworzono Biuro Konstrukcyjne, Dział Przyrządów Elektronicznych i Narzędziownię. Kierownikiem Działu Przyrządów Elektronicznych został początkowo Michał Łogwin, a w latach 1961–1973 kierowała tym działem Barbara Maćkowiak, absolwentka Wydziału Łączności Politechniki Wrocławskiej.

Barbara Maćkowiak

Do wyróżniających się konstruktorów aparatury kontrolno-pomiarowej należeli: Jerzy Markiewicz, Kazimierz Piotrowski, Wawrzyniec Uramek, Walenty Suszyński, Wiesław Pidek, Sławomir Waszkiewicz, Jerzy Sommer, Kazimierz Szczęśniak i Jacek Gawlicki. Eksploatacją i serwisem elektronicznych przyrządów kierował Andrzej Teodorczuk.

Jerzy Markiewicz

Andrzej Teodorczuk

Wiesław Pidek

We wrześniu 1959 r. została uruchomiona seryjna produkcja przełącznika kanałów dla Warszawskich Zakładów Telewizyjnych.

Taśma strojenia przełącznika kanałów TV

ELWRO, Dział Głównego Konstruktora (DK), na zdjęciu inż. Andrzej Zgieb podczas projektowania telewizyjnego przełącznika kanałów TK-67, który był montowany w prawie wszystkich produkowanych wtedy telewizorach w Polsce.

Montażystka z przełącznikiem kanałów telewizyjnych

Równocześnie rozpoczęto realizację projektu dotyczącego konstrukcji i produkcji maszyn matematycznych. Już w 1959 r. utworzona została Pracownia Matematyczna pod kierownictwem Romana Zubera, zatrudniająca matematyków-programistów. Pierwszymi jej pracownikami byli: Julian Dębowy, Ryszard Nowakowski, Ryszard Wrona.

Roman Zuber

W 1959 r. najobszerniejszą wiedzą w dziedzinie techniki komputerowej dysponowało warszawskie środowisko naukowe skupione w Zakładzie Aparatów Matematycznych PAN pod kierownictwem – wówczas docenta, a później profesora – Leona Łukaszewicza, oraz w Instytucie Badań Jądrowych PAN kierowanym przez, wówczas również docenta, Romualda Marczyńskiego. Trzecim był Zakład Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonii Politechniki Warszawskiej zarządzany przez prof. Antoniego Kilińskiego. Grupa elektroników i mechaników rozpoczynających pracę w ELWRO w maju 1959 r. nie miała doświadczenia zawodowego, a z tematyką maszyn matematycznych w trakcie studiów zetknęli się nieliczni na Wydziale Łączności Politechniki Wrocławskiej u prof. Jerzego Bromirskiego.

Jerzy Bromirski

Słusznie więc uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie przeszkolenie w Warszawie inżynierów i matematyków, mających zająć się techniką komputerową. Jesienią 1959 r. utworzone zostały dwie grupy, z których jedna była szkolona w Zakładzie Aparatów Matematycznych PAN, pod kierownictwem doc. Leona Łukaszewicza, a druga – w Instytucie Badań Jądrowych PAN pod opieką naukową doc. Romualda Marczyńskiego. Łącznie w szkoleniu wzięło udział kilkanaście osób: elektroników, matematyków programistów oraz konstruktorów mechaników. Przeszkolenie to miało decydujące znaczenie dla szybkiego rozpoczęcia w ELWRO prac konstrukcyjnych nad maszynami cyfrowymi. Już w 1961 r. na bazie Pracowni Matematycznej utworzono Ośrodek Zastosowań Maszyn Cyfrowych (OZMC). Kierownikiem Ośrodka został Roman Zuber, a wyróżniającymi się pracownikami byli: Julian Dębowy, Andrzej Czylok, Teodor Mika, Piotr Kremienowski i Stanisław Tomaszewski. Programiści OZMC opracowali obszerną bibliotekę programów i podprogramów dla maszyn ODRA 1003 i ODRA 1013, programy użytkowe, szkolili oraz udzielali konsultacji programistom odbiorców komputerów. W 1965 r. OZMC został przekształcony w Ośrodek Prób i Zastosowań Maszyn Cyfrowych (OPZMC) i rozpoczęto prace nad zastosowaniem maszyn do zarządzania. Kierowania OPZMC podjął się profesor Politechniki Wrocławskiej, Bronisław Pilawski. W 1963 r. dyrektorem naczelnym ELWRO został Stefan Rylski. W tym też roku oddano do użytku nowy budynek biurowy przy ul. Ostrowskiego, utworzono Pracownię Projektową Automatyki i uruchomiono produkcję przyrządów pomiarowych. W 1964 r. Zakłady ELWRO zostały włączone do grupy przedsiębiorstw Zjednoczenia Przemysłu Automatyki i Aparatury Pomiarowej „MERA”. W tym także roku został utworzony w ELWRO Dział Obsługi Technicznej Maszyn Matematycznych, którym kierował Jarosław Adamczyk.

Jarosław Adamczyk

Do zadań działu należała wstępna eksploatacja maszyn, instalacja i uruchomienie urządzeń u użytkowników, szkolenie użytkowników w zakresie obsługi technicznej i programowania, przekazywanie maszyn do eksploatacji użytkownikom, sprawowanie nadzoru technicznego w okresie gwarancyjnym, a także serwisu po jego zakończeniu. Na bazie tego działu został utworzony w 1967 r. Zakład Obsługi Technicznej Maszyn Matematycznych „ELWRO SERWIS”. Na stanowisko dyrektora ELWRO SERWIS powołano Jarosława Adamczyka. Z jego inicjatywy powstały filie ELWRO SERWIS w Warszawie, Moskwie, Berlinie i Pradze. W 1965 r. w ELWRO utworzono: Zakład Doświadczalny, Zamiejscowy Oddział w Bierutowie oraz Zakładowy Ośrodek Przetwarzania Informacji. W 1966 r. dyrektorem technicznym został Eugeniusz Bilski. Produkcja seryjna zarówno podzespołów telewizyjnych i radiowych (w 1964 r. wyprodukowano milionowy przełącznik kanałowy), a szczególnie maszyn cyfrowych, wymagała odpowiedniej organizacji i przygotowania technologicznego. Głównymi twórcami technologii w ELWRO byli: Jan Bogo, Andrzej Musielak, Wasyl Potocki, Jan Romer i Halina Mrozińska.

Eugeniusz Bilski

Z inicjatywy dyrektora naczelnego Stefana Rylskiego zostało utworzone w ELWRO w 1968 r. Biuro Handlu Zagranicznego (BHZ). ELWRO było jednym z czterech przedsiębiorstw w Polsce (pozostałe to: Cegielski w Poznaniu, Rafamet w Kuźni Raciborskiej, Befama w Bielsku Białej), które uzyskały uprawnienia do samodzielnej działalności w handlu zagranicznym bez pośrednictwa Central Handlu Zagranicznego. Na stanowisko dyrektora Biura został powołany Jerzy Chełchowski. W ELWRO utworzony został w 1968 r. Zakład Techniki Wojskowej projektujący i przygotowujący wdrożenie do produkcji komputerów spełniających specjalne wymagania dla komputerów militarnych pracujących w różnych warunkach. Powstał również Oddział Zamiejscowy ELWRO w Płakowicach koło Lwówka Śląskiego, a rok wcześniej – Oddział Zamiejscowy ELWRO w Górze na Dolnym Śląsku. W tym czasie ELWRO SERWIS i Biuro Handlu Zagranicznego otrzymały do użytkowania nowy budynek. Dyrektorem naczelnym ELWRO został w 1968 r. Jerzy Olczak.

Rok później wydzielono z ELWRO projektowanie i produkcję automatyki – Zakład Kompleksowej Automatyzacji wraz z Pracownią Projektową Automatyki i Oddziałem w Górze, które zostały przekształcone w samodzielne przedsiębiorstwo pod nazwą Wrocławskie Przedsiębiorstwo Automatyzacji „ELAM” (późniejsze MERA ELMAT). Został także przekazany temat URS wraz z grupą konstruktorów z ELWRO do ZD EUREKA.

Komputery pierwszej i drugiej generacji

Po powrocie kilkunastu inżynierów i matematyków ze szkolenia w Warszawie ELWRO dysponowało już pewnym potencjałem specjalistów przygotowanych do rozpoczęcia prac w zakresie projektowania i produkcji maszyn matematycznych. W Biurze Konstrukcyjnym wydzielono zespół, który przystąpił do realizacji projektu obejmującego konstrukcję i produkcję maszyn matematycznych. Kierownikiem zespołu był początkowo prof. Jerzy Bromirski, a następnie Zbigniew Wojnarowicz. Trzon zespołu konstrukcyjnego tworzyli w tym czasie i w latach następnych Jan Markowski, Andrzej Zasada, Thanasis Kamburelis, Janusz Książek, Eugeniusz Bilski, Witold Podgórski, Adam Urbanek, Stanisław Lepetow, Alicja Kuberska, Jakub Markiewicz, Andrzej Niżankowski, Bronisław Piwowar i Jan Miłto.

Zbigniew Wojnarowicz

Jan Markowski

Andrzej Zasada

Thanasis Kamburelis

Janusz Książek

Bronisław Piwowar

Witold Podgórski

Adam Urbanek

Andrzej Niżankowski

Do końca roku 1960 został skonstruowany i zmontowany model pierwszej maszyny cyfrowej ODRA 1001. Nazwę zainspirowała rzeka Odra przepływająca przez Wrocław, a liczba 1000 symbolizowała zbliżającą się tysięczną rocznicę powstania państwa polskiego. Model maszyny ODRA 1001 skonstruowany w oparciu o technikę lampową (pierwsza generacja) został uruchomiony w czerwcu 1961 r., a równolegle opracowano założenia techniczne dla maszyny ODRA 1002 opartej na technice lampowo-tranzystorowej (pierwsza generacja) o wyższych parametrach technicznych. Montaż maszyny ODRA 1002 zakończono w grudniu 1961 r., a czerwcu roku następnego ukończono jej uruchomienie. Maszyny ODRA 1001 i ODRA 1002 nie weszły do produkcji z powodu niewystarczającej niezawodności.

Odra 1001 - polskiekomputery.pl

Odra 1001

Zespół twórców Odry 1002. Od lewej stoją: Janusz Książek, Andrzej Zasada, Ryszard Wrona (w okularach), Thanasis Kamburelis (widoczny fragment głowy), Ryszard Nowakowski, Alfred Florianowicz, Henryk Makuszewski, Heliodor Stanek, Janusz Łakomski. Siedzą od lewej: Adam Początek, Kandyt Strużak (główny technolog fabryki), Władysław Bara, Jan Markowski (kierownik zespołu konstruktorów Odry 1001 i Odry 1002), Stanisław Stefańczuk.

ODRA 1003 - polskiekomputery.pl

Mieczysław Toroń, kierownik ODM Katowice przy elektronicznej maszynie cyfrowej ODRA-1003. Pierwsza elektroniczna maszyna cyfrowa w krajowej energetyce zainstalowana staraniem Mieczysława Toronia w ODM Katowice w 1965 roku

Dyrekcja ELWRO postanowiła równolegle z pracami nad następną wersją maszyny ODRA 1003 uruchomić produkcję jednej z maszyn, których krajowe modele już istniały. Wybrano najbardziej zaawansowaną technicznie i nadającą się do produkcji maszynę UMC-1 (Uniwersalna Maszyna Cyfrowa), opracowaną w Zakładzie Konstrukcji Telekomunikacji i Radiofonii Politechniki Warszawskiej kierowanym przez prof. A. Kilińskiego, wybitnego polskiego informatyka. W maju 1962 r. została podpisana umowa między Politechniką Warszawską i ELWRO, na mocy której Zakłady ELWRO otrzymały dokumentację komputera UMC-1. Kierownikiem zespołu kontrukcyjno-technologicznego odpowiedzialnego za przygotowanie wdrożenia do produkcji UMC-1 został Eugeniusz Bilski. W pracach zespołu uczestniczyli: Jan Bocheński, Andrzej  Niżankowski, Zbigniew Krukowski, Stanisław Lepetow, Stanisław Gacek, Henryk Pluta oraz Bronisław Piwowar i Jerzy Pacholarz. Do tego zespołu zostali włączeni pracownicy Politechniki Warszawskiej: Jerzy Połoński, Jerzy Szewczyk, Edward Terlecki, oraz panie: Maria Łącka i Teresa Pajkowska.

Od lewej: Maria Połońska-Łącka, Tadeusz Kulikowski, Teresa Pajkowska

W końcu 1962 r. został uruchomiony pierwszy egzemplarz UMC-1 z czterech zmontowanych. W latach 1963–1964 wyprodukowano 25 tych maszyn. Uruchomienie produkcji maszyny cyfrowej UMC-1 zapoczątkowało przemysłową produkcję maszyn cyfrowych w Polsce. Dzięki dobremu oprogramowaniu stworzonemu przy udziale matematyków Politechniki Warszawskiej i Politechniki Wrocławskiej znalazły one zastosowanie przy obliczeniach związanych z kartografią i geodezją. Maszyna UMC-1 była urządzeniem w pełni lampowym, a jej możliwości techniczne niewiele różniły się od parametrów maszyn ODRA 1001 i ODRA 1002.

W nowo utworzonym Ośrodku Prób i Zastosowań Maszyn Cyfrowych powstała w 1963 r. Sekcja Próbnej Eksploatacji, której 3-osobowy zespół (Stefan Zając, Marian Snowarski i Kazimierz Mazurkiewicz) przeprowadził próbną eksploatację partii 14 maszyn cyfrowych UMC-1, a następnie dokonał instalacji i uruchomienia tych maszyn u odbiorców. Jedna z nich została zainstalowana w Instytucie Kartografii w Budapeszcie.

UMC-1 na UMCS w Lublinie

Jan Bocheński przy komputerze UMC 1

Marian Snowarski

Kazimierz Mazurkiewicz

Doświadczenia zdobyte podczas konstrukcji maszyn ODRA 1001, ODRA 1002 oraz wdrożenia do produkcji komputera UMC-1 zostały wykorzystane w pracach konstrukcyjnych i technologicznych kolejnej wersji maszyny cyfrowej – ODRA 1003 (druga generacja – technika tranzystorowa), nad którą pracowali konstruktorzy i programiści ELWRO równolegle z uruchomieniem produkcji komputera UMC-1. Model ODRY 1003 został wykonany w 1962 r., a prototyp rok później. Uruchomiona została także produkcja bębnowej pamięci stanowiącej pamięć zewnętrzną maszyny cyfrowej ODRA1003. Z początkiem 1964 r uruchomiono produkcję seryjną maszyny cyfrowej ODRA 1003, które zostały przekazane jako egzemplarze testowe do kilku hut („Bobrek” w Bytomiu, „Łabędy” w Gliwicach, „Kościuszko” w Chorzowie) w celu sprawdzenia ich przydatności w optymalizacji procesów produkcyjnych. Wykazano, że ODRA 1003 nie tylko może wspomagać procesy produkcyjne, ale także może wspomagać pracowników tam, gdzie warunki pracy są szczególnie uciążliwe. Miała ona pełne walory użytkowe i uwzględniała wymagania technologiczne produkcji seryjnej.

ODRA 1003 - polskiekomputery.pl

Rok 1965, zapewne pierwsze zdjęcie w historii Elwro wykonane do celów marketingu (termin nieznany jeszcze w tym czasie). Piękna dziewczyna w modnym uczesaniu “w kok” została ubrana w wyraźnie za duży fartuch koloru żółtego, przysługujący tylko kadrze kierowniczej.

W połowie 1964 r. maszyna została zaprezentowana Państwowej Komisji, która miała podjąć decyzję w sprawie jej dalszych losów. Komisja uznała, że ODRA 1003 spełnia wymagania przemysłowe i w zadawalającym stopniu spełnia wymagania dotyczące niezawodności działania. W latach 1964–1965 wyprodukowano 42 egzemplarze ODRY 1003. Pierwsze maszyny ODRA 1003 zostały zainstalowane w 1964 r. u odbiorców krajowych, m.in. w Hucie im. Lenina w Krakowie, w Instytucie Automatyki Systemów Energetycznych we Wrocławiu, w Instytucie Metalurgii Żelaza w Gliwicach, w Instytucie Zootechniki w Krakowie, w Zakładach Energetycznych w Katowicach i w Radomiu oraz w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Rzeszowie. W 1965 r. 8 egzemplarzy maszyny ODRA 1003 trafiło do odbiorców zagranicznych. Zarówno maszyna cyfrowa ODRA 1003, jak i UMC-1 były prawie wyłącznie wykorzystywane do obliczeń naukowo-technicznych.

Sala Eksploatacji Wstępnej Odry 1003. Widoczni od prawej Marian Snowarski, Artur Fiszer, Wojciech Lipko (koszula w paski) oraz praktykant.

Odra 1003 - Wojciech Lipko - polskiekomputery.pl

Sala Eksploatacji Wstępnej Odry 1003. Od prawej: Józef Maciejewski, Edward Weis, praktykant, Henryk Kamola, Artur Fiszer, siedzi Wojciech Lipko

Od czasu wprowadzenia do produkcji maszyny cyfrowej ODRA 1003 zespół konstruktorów i technologów pracował nad jej ulepszeniem w kierunku zapewnienia większej niezawodności, poprawy parametrów technicznych oraz uproszczenia procesu produkcji. W czerwcu 1965 r. powstał prototyp ulepszonej wersji maszyny cyfrowej ODRA 1003 o nazwie ODRA 1013. Był to komputer drugiej generacji zbudowany w oparciu o germanowe diody i tranzystory, wyposażony w pamięć ferrytową i bębnową akceptującą, po adaptacji, oprogramowanie opracowane dla ODRY 1003. Twórcami ODRY 1013 byli: w zakresie logiki – Thanasis Kamburelis, techniki układów logicznych – Andrzej Zasada, pamięci bębnowej i ferrytowej – Janusz Książek, konstrukcji mechanicznej – Jakub Markiewicz i Andrzej Niżankowski. Całość prac nadzorował Jan Markowski, który jednocześnie był koordynatorem współpracy konstruktorów z technologami i wydziałem produkcyjnym. W Dziale Narzędziowym i w Dziale Elektronicznych Przyrządów Pomiarowych wykonane zostały narzędzia i aparatura pomiarowa do testowania i sprawdzania elementów i podzespołów w trakcie procesu produkcji oraz do uruchomienia i kontroli komputerów przed przekazaniem ich do wstępnej eksploatacji. ODRA 1013 została wdrożona do produkcji seryjnej w 1966 r.

W 1966 r. została wyprodukowana setna maszyna z serii ODRA, którą była ODRA 1013, co stało się okazją i odpowiednim czasem na dokonanie analizy dotychczasowej działalności i wyciągnięcia wniosków na najbliższą przyszłość. Na ten temat wypowiadali się przedstawiciele środowisk naukowych, eksperci z dziedziny informatyki, przedstawiciele władzy krajowej, lokalnej, a także dyrektor naczelny ELWRO, Stefan Rylski, i liczni pracownicy. ELWRO było w tym czasie symbolem nowoczesności i wniosło niepodważalny wkład w rozwój informatyki w Polsce, a także w krajach Europy Wschodniej i Środkowej. Profesor Antoni Kiliński, wybitny polski informatyk, stwierdził z okazji wyprodukowania setnej maszyny cyfrowej, że: „osiągnięcia ELWRO w dziedzinie produkcji maszyn matematycznych są absolutnie niewątpliwe i zaskakujące swoją dynamiką”. Podkreślił również, że: „Podstawą sukcesów ELWRO […] jest w głównej mierze ambicja, pasja twórcza, zaangażowanie emocjonalne oraz upór kierownictwa zakładu i załogi”.W latach 1966–1967 wyprodukowano 84 egzemplarze tego komputera. Z tej liczby 49 maszyny zostały wyeksportowane. W tym czasie była to jedna z najlepszych maszyn cyfrowych produkowana w krajach Europy Wschodniej i Środkowej.

W grudniu 1964 r. ELWRO otrzymało dokumentację maszyny cyfrowej ZAM-21 skonstruowanej w Instytucie Maszyn Matematycznych (IMM) w Warszawie. Zespół konstruktorów z ELWRO pod kierownictwem Heliodora Stanka wniósł wiele poprawek do dokumentacji, których celem było przystosowanie jej do wymagań przemysłowych. Do końca 1965 r. zmontowano 2 prototypy maszyny cyfrowej ZAM-21. Zostały one uruchomione w połowie 1966 r. i przekazane Komisji Oceny Maszyn Matematycznych do badań. Badania wykazały zbyt dużą awaryjność maszyn cyfrowych ZAM-21 i przede wszystkim z tego powodu nie została ona skierowana do produkcji w ELWRO. W końcu 1965 r. ELWRO otrzymało od Ministerstwa Przemysłu Maszynowego zamówienie na opracowanie specjalistycznej maszyny arytmetycznej do współpracy z maszynami analitycznymi. Utworzony zespół specjalistów w składzie: Jur Lesiński, Piotr Kociatkiewicz, Bogdan Tabisz, Piotr Kremienowski i Wacław Przygoda, zaprojektował kolejną maszynę cyfrową, która spełniała te wymagania. Nadano jej nazwę ODRA 1103. W konstrukcji ODRY 1103 wykorzystano wiele rozwiązań ODRY 1003, a podstawową funkcją użytkową nowej ODRY były obliczenia numeryczne i analityczne. ODRA 1103 posiadała rozszerzoną pamięć ferrytową oraz systemową pamięć bębnową. Jej prototyp został wykonany w końcu 1966 r. i skierowany do produkcji w styczniu 1967 r. W tym samym roku maszyna cyfrowa ODRA 1103 została zaprezentowana na wystawie w Moskwie. W latach 1967–1969 wyprodukowano 64 egzemplarze ODRY 1103 – z tego 8 sztuk wyeksportowano do Czechosłowacji.

Maszyna cyfrowa Odra 1103

Jur Lesiński

Piotr Kociatkiewicz

Także w 1966 r. zespół konstruktorów pod kierownictwem Andrzeja Myszkiera przygotowywał wspólnie z Wojskową Akademią Techniczną wdrożenie do produkcji w ELWRO maszyny analogowej ELWAT 1, której twórcą był Józef Kapica. W pracach zespołu uczestniczyli Stanisław Sromek oraz asystenci Politechniki Wrocławskiej: Ewald Macha, Stanisław Banel i Kazimierz Jarosz, oddelegowani do ELWRO na staż przemysłowy. W latach 1967–1969 wyprodukowano w ELWRO 50 maszyn ELWAT 1. Zgodnie z sugestią Komitetu Nauki i Techniki w Warszawie (KNiT) produkcję maszyn ELWAT 1 zakończono w 1969 r., przekazując temat do Zakładów Konstrukcyjno-Doświadczalnych w Gliwicach.

ELWAT - polskiekomputery.pl

ELWAT 1

Stanisław Banel

Zasadniczy postęp w rozwoju wrocławskich komputerów nastąpił podczas projektowania maszyny cyfrowej ODRA 1204, zbudowanej w oparciu o technikę tranzystorową. Zastosowano w niej, wyjątkową w tych czasach, mikroprogramowaną realizację rozkazów jednostki centralnej, co pozwoliło zmniejszyć jej gabaryty, mimo rozbudowanej listy rozkazów. W ODRZE 1204 zastosowano nową, szybką i oszczędną technikę logiczną oraz dużą pamięć ferrytową. Pod kierownictwem Thanasisa Kamburelisa nad tym projektem pracowali: Bronisław Piwowar, Adam Urbanek, Bogdan Kasierski, Alicja Kuberska, Ryszard Fudala, Janusz Książek, Andrzej Zasada i Edmund Szajer.

Alicja Kuberska

Konstrukcję mechaniczną projektował w zespole Mieczysława Buzdygana m.in. Andrzej Federkiewicz, współpracując z projektantem form przemysłowych, Benedyktem Hadyńskim. Do wyposażenia ODRY 1204 należał system operacyjny i język adresów symbolicznych, których twórcami byli Teodor Mika, Lidia Zajchowska, Mieczysława Piernikowska i Janina Cichocka oraz translator języka ALGOL opracowany przez Jerzego Szczepkowicza z zespołu prof. Stefana Paszkowskiego. Prototyp ODRY 1204 został wykonany w czwartym kwartale 1966 r. W latach 1968–1972 wyprodukowano 179 egzemplarzy maszyny cyfrowej. ODRA 1204, z czego wyeksportowano 114. Była to jedna z najlepszych maszyn cyfrowych produkowanych w tym okresie w krajach Europy Wschodniej i Środkowej.

Odra 1204 - polskiekomputery.pl

Odra 1204

Tekst autorstwa Barbary Maćkowiak, Andrzeja Myszkiera, Bogdana Safadera pochodzi z książki “Polskie komputery rodziły się w ELWRO we Wrocławiu. Rola Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO w rozwoju informatyki w Polsce” i został zilustrowany zdjęciami pochodzącymi z archiwum byłych pracowników Elwro, archiwum Gazety Wrocławskiej oraz archiwum Stowarzyszenia Wratislaviae Amici.

Mikrokomputer Cobra – proces budowy

Można śmiało stwierdzić, mimo oczywistych różnic w budowie, że mikrokomputer COBRA był takim polskim Apple 1. Mikrokomputera COBRA nie dało się od tak po prostu kupić i tak jak Apple 1, trzeba było go sobie zbudować… Był to mikrokomputer domowy do samodzielnego wykonania, a dokumentacja niezbędna do jego budowy była publikowana w kwartalniku Audio Video od numeru 1/1984 do numeru 6/1988. Nie był sprzedawany w zestawach tak jak Apple 1, a części trzeba było szukać na własną rękę. Komputer został zaprojektowany przez Andrzeja Sirko i Grzegorza Gancarza, wówczas trzydziestolatków, pracowników białostockiego oddziału COBRESPU – Centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Elektronicznego Sprzętu Powszechnego Użytku w Białymstoku.

Pan mgr inż. Andrzej Sirko napisał mi krótkie wyjaśnienie: – “COBRA to w jakimś sensie akronim od COBRESPU czyli Centralny Ośrodek Badawczo Rozwojowy Elektronicznego Sprzętu Powszechnego Użytku. Kierowałem w tym ośrodku pracownią systemów mikroprocesorowych. W związku z powołaniem nowego czasopisma HI-FI Audio Video w 1984 r. postanowiono zacząć  właśnie od artykułów na temat budowy systemów mikroprocesorowych. Dano mi dwa miesiące na opracowanie elektroniki, druku i uruchomienie prototypu. I tak się zaczęło. Artykuły ukazywały się od pierwszego numeru, czyli 1/84. Czasopismo było na początku prowadzone przez COBRESPU, ponieważ dyrektor ośrodka Jerzy Auerbach, był też inicjatorem i prowadzącym czasopismo. Co do zdjęcia tytułowego, to jest mój system zbudowany w 1980 r. Miał budowę modułową (moduł Z80 z buforami, RAM 48 kB, PIO+USART, sterownik flopów 8″). Wszystkie moduły miały złącza 84 pin. Układ zasilacza był impulsowy i współpracował z układem odchylania monitora. Było nawet dynamiczne ogniskowanie plamki. Na zdjęciu nie ma podwójnej stacji flopów 8″. Miałem na nim CP/M 2.2 . Jako obudowę wykorzystałem jakąś dużą obudowę od starego kalkulatora (dół), do tego dodałem górę i wyszło coś takiego. Na tym systemie dużo uruchomiłem oprogramowania do mikrokomputera COBRA. Był to Basic Integer, Basic zgodny z TRS80, asembler Z80 i Forth”.

COBRA to jeden z niewielu mikrokomputerów, którego jeszcze nie mam w kolekcji, ale praktycznie od samego początku myślałem, że w końcu nastąpi ten moment i podejmę się zbudowania swojego egzemplarza. Nie chciałem go kupować, chciałem go samodzielnie zrobić. Nie dziwię się, że do chwili obecnej powstało tak niewiele egzemplarzy. Rozwleczone w czasie, praktycznie czterech lat, publikowanie dokumentacji na łamach Audio Video, powodowało, że komputer w przeciągu tego czasu stał się konstrukcją przestarzałą. Do tego sporo błędów w publikowanej dokumentacji i zamieszczane erraty, spowodowało sytuację, w której tylko zapaleńcy ze sporym doświadczeniem w elektronice cyfrowej, byli w stanie na etapie montażu i uruchamiania te błędy wychwycić i ten mikrokomputer uruchomić.

Budowę mikrokomputera rozpocząłem od skompletowania wszystkich numerów Audio Video. Zdobycie dokumentacji w komplecie okazało się najmniejszym problemem. Przeczytałem dokumentację, jak również wszystkie wątki na forach internetowych dotyczące budowy tego mikrokomputera. Po krótkim rozeznaniu postanowiłem, że komputer powstanie w całości na częściach produkowanych w polskich fabrykach w latach 80. Praktycznie wszystkie polskie fabryki produkujące części zniknęły z horyzontu w wyniku transformacji polityczno-gospodarczych, jakie Polska przechodziła po 1989 roku. Udało mi się dotrzeć do kilku miejsc, w których mogłem kupić poszczególne części ze starych zapasów magazynowych, do tego w oryginalnych opakowaniach zbiorczych. Kompletowanie elementów zajęło mi prawie miesiąc czasu.

Zakłady Elektronowe Unitra TORAL na początku 1986 roku wyprodukowały partię około 500 sztuk oryginalnej płyty do mikrokomputera COBRA. Oryginalnej płyty niestety nie udało mi się zdobyć, ale również i ona posiadała sporo błędów, które nie zostały wychwycone na etapie produkcji. Przy sprzedaży oryginalnej płyty była dołączana kartka z erratą, jakie błędy należy poprawić we własnym zakresie podczas montażu mikrokomputera.

W życiu nie ma przypadków. Tak się szczęśliwie złożyło, że replikę płyty głównej mikrokomputera COBRA dostałem w prezencie od Tomka, kolekcjonera komputerów z Gdańska. Niestety replika ma kilka błędów, które powstały podczas przerysowywania oryginalnej płyty. Udało się je wszystkie zlokalizować, będzie trzeba trochę ścieżek poprzecinać, a niektóre zlutować.

Ciekawostka. Płyta była wysyłana z Białegostoku przez Panią Annę Gancarz, żonę Pana Grzegorza Gancarza. Zachowała się oryginalna koperta z tamtego okresu oraz cena za jaką płyta była wysyłana za pobraniem.

Dzień 1

Montaż płyty głównej rozpocząłem od poprzecinania ścieżek, które zostały błędnie narysowane. Następnie zlutowałem miejsca, w których ścieżki powinny być połączone. Praktycznie dzień pierwszy prac upłynął mi na lutowaniu podstawek. Nie udało mi się polutować wszystkich. Pomimo faktu, że używano wtedy głównie zwykłych podstawek, postanowiłem w mojej wersji zamontować podstawki precyzyjne i zastosować je do wszystkich układów scalonych. Z lektury dokumentacji wynika, że podstawki nie były przewidziane dla wszystkich układów. Niestety mogę lutować w ograniczonych wolnych slotach czasowych po pracy. Operacja wymagała sporej precyzji, ścieżki są umieszczone bardzo blisko siebie, szczególnie te przy pamięci oraz generatorze znaków. Podczas lutowania odnalazłem jeszcze nieścisłości płyty względem oryginalnego rysunku. Wlutowałem też 32 pinowe złącze Unitra Eltra. Zaczynam coraz bardziej doceniać każdy uruchomiony i działający egzemplarz Cobry…

Spółdzielnia Pracy Techniki Komputerowej COMtech – Historia

W dniu 30 lipca 1984 roku odbyło się zebranie założycielskie, na którym 10 członków założycieli postanowiło powołać Spółdzielnię Pracy Techniki Komputerowej COMtech. Członkami‑założycielami Spółdzielni COMtech byli: Anna Szuba, Jan Zgłobica, Marek Lewicki, Przemysław Wolański, Andrzej Sochoń, Dariusz Niedzieski, Adam Szuba, Lidia Lewicka, Cezary Prokopowicz, Mirosław Szczypek (w kolejności z protokołu zebrania). Spośród członków założycieli 7 było pracownikami Fabryki Mierników i Komputerów Era, a jeden pracownikiem Instytutu Maszyn Matematycznych. Prezesem zarządu spółdzielni został wybrany Adam Szuba, członkami zarządu: Dariusz Niedzieski, Marek Lewicki, Jan Zgłobica, a członkami rady spółdzielni: Anna Szuba, Przemysław Wolański, Andrzej Sochoń, Lidia Lewicka, Cezary Prokopowicz, Mirosław Szczypek.

Co było podstawową przyczyną założenia Spółdzielni COMtech? Zmiany na rynku pracy. Pojawiły się nowe firmy z udziałem zagranicznym oferujące specjalistom kilkukrotnie wyższe zarobki niż firmy państwowe, co musiało w końcu spowodować ucieczkę fachowców z Ery. Próby dyskutowania tego problemu z dyrekcją Ery nie dały żadnego rezultatu, więc ratunkiem dla zachowania spójności zespołu była inicjatywa własna.

Po powołaniu spółdzielni na zebraniu założycielskim należało ją formalnie zarejestrować. Spółdzielnia Pracy była według ówczesnego prawa tzw. „jednostką gospodarki uspołecznionej”, więc jej rejestracja była długotrwałym, kilkuetapowym procesem. W ramach tego procesu powstająca spółdzielnia musiała uzyskać pozytywną opinię władz miasta stołecznego Warszawy, w tym pozytywną uchwałę Komisji Planu, Budżetu i Reformy Gospodarczej Stołecznej Rady Narodowej. Niestety za pierwszym podejściem ta opinia była negatywna. Dopiero po odwołaniu i usilnych staraniach komisja „zapomniała” o pierwszej negatywnej opinii (nie było trybu odwoławczego) i wydała pozytywną opinię. W czasie tych problemów z komisją rady, do prezesa spółdzielni zgłosił się dziennikarz gazety Życie Warszawy z propozycją napisania artykułu gazetowego o spółdzielni. Taka publikacja w tym czasie spowodowałaby dekonspirację, a zatem zakończenie projektu COMtech. Redaktor dał się jednak uprosić, aby do sprawy wrócić dopiero po uruchomieniu spółdzielni, czego rezultatem był tekst w gazecie.

Kolejnym etapem po decyzji władz miasta było uzyskanie na tej podstawie oświadczenia o celowości z Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy, a to oświadczenie było podstawą dla Sądu Rejonowego do wpisania Spółdzielni COMtech do rejestru w dniu 22 kwietnia 1985 roku. Jeszcze kilka drobiazgów: uzyskanie numeru statystycznego w GUS, rejestracja w Urzędzie Skarbowym, założenie konta bankowego i Spółdzielnia mogła startować.

Wtedy nastąpił trudny moment poinformowania dyrekcji FMiK Era o nowościach. Ta informacja miała postać ustnej i pisemnej oferty współpracy nowej spółdzielni z FMiK Era. Niestety, oferta Spółdzielni COMtech nie spotkała się pozytywnym przyjęciem dyrekcji Ery, więc taka współpraca nie została podjęta.

Jednak oferta Spółdzielni COMtech została pozytywnie przyjęta przez Centrum Naukowo-Produkcyjne Systemów Sterowania MERASTER w Katowicach, kierowane wówczas przez dr hab. inż. Ryszarda Pregiela. Fakt ten pozwolił na szybkie podjęcie działalności gospodarczej przez Spółdzielnię COMtech w dniu 1 lipca 1985 roku. Spółdzielnia wynajęła lokal przy ulicy Chłopickiego w Warszawie (parter i piwnica oraz wolnostojący garaż domu jednorodzinnego) oraz zaczęła przyjmować do pracy pracowników, a zarazem nowych członków.

W ciągu następnego półrocza do pracy w Spółdzielni COMtech przeszło głównie z FMiK Era ponad 30 pracowników działu oprogramowania systemów minikomputerowych, a także kilku pracowników działów konstrukcyjnych. Oczywiście spotkało to się z próbami przeciwdziałania ze strony FMiK Era, jednak były to wysiłki nieskuteczne.

W ciągu kilku następnych lat Spółdzielnia Pracy Techniki Komputerowej COMtech prowadziła działalność w zakresie oprogramowania i sprzętu komputerowego głównie dla klonów komputerów firmy DEC ‑ Digital Equipment Corporation (w krajach RWPG zwanych komputerami SM EMC), ale także dla linii komputerów klasy IBM PC. Dzięki oryginalności i innowacyjności własnych opracowań, Spółdzielnia COMtech została w dniu 16 grudnia 1987 roku wpisana do państwowego rejestru jednostek innowacyjno‑wdrożeniowych, co wiązało się z określonymi przywilejami prawnymi i podatkowymi.


Po wyprowadzce z domu przy ulicy Chłopickiego, Spółdzielnia COMtech wynajmowała i użytkowała lokale w Warszawie na Sadybie, na osiedlu Gocław i w budynku fabrycznym przy ulicy Żółkiewskiego, co pozwalało na w miarę komfortowe jak na ówczesne warunki pracy programistów i produkcji sprzętu komputerowego. Zachowany katalog wyrobów na rok 1990 w dosyć pełnej formie ukazuje zakres działalności COMtech.

SPTK COMtech spotkało się zainteresowaniem ówczesnej telewizji. Byliśmy prezentowani w programach publicystycznych TV (TVP Gra o milion, DTV Komentarze 1, DTV Komentarze 2, DTV), sami także wyprodukowaliśmy reklamę telewizyjną naszego sztandarowego wyrobu.

Zmiany systemu gospodarczego Polsce w roku 1989 spowodowały, że specjalizacja techniczna i formuła gospodarcza SPTK COMtech przestała pasować do nowych warunków zewnętrznych. Klonowanie komputerów DEC, czyli produkcja „antyimportowa”, straciło sens gospodarczy, a spółdzielcza forma stała się niepraktyczna. SPTK COMtech została postawiona w stan likwidacji w dniu 23‑go marca 1990 roku, a likwidatorem spółdzielni została COMtech‑WEKTOR Spółka z o.o.

Autorem powyższego tekstu jest Pan Adam Szuba i pierwotnie został on opublikowany na stronie http://www.comtech.to.

Uniwersalna Maszyna Cyfrowa UMC-1 – Historia

Opowieść o historii komputera UMC-1 należy rozpocząć od przedstawienia realiów jego powstawania oraz jego pomysłodawcy, Zdzisława Pawlaka. Zdzisław Pawlak tytuł inżyniera łączności i magistra nauk technicznych (w zakresie radiotechniki) uzyskał w roku 1951, przedstawiając pracę dyplomową pod tytułem “Zegar do elektronowej maszyny liczącej”, przygotowaną pod kierunkiem Romualda Marczyńskiego. Po ukończeniu studiów, do 1957 roku, pracował w Instytucie Matematycznym PAN na stanowisku asystenta. W 1957 roku rozpoczął pracę na Politechnice Warszawskiej w Katedrze Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonii.

Zdzisław Pawlak

Staraniem profesora Antoniego Kilińskiego przy tejże katedrze powstał zakład doświadczalny pod nazwą Zakład Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonicznych. Pierwszą konstrukcją, która powstała w Zakładzie w latach pięćdziesiątych, był Wektograf zaprojektowany przez prof. Juliusza Kellera. Był to aparat do badania przestrzennego pola elektrycznego serca. Ówczesny rząd przekazał go uroczyście premierowi Indii Mahatmie Gandhiemu jako dar narodu polskiego.

Wektograf zaprojektowany przez prof. Juliusza Kellera

W tych samym czasie, opracowano i wdrożono do produkcji seryjnej urządzenie zwane przelicznikiem. Przeliczniki wykorzystywane były w resorcie Pełnomocnika Rządu ds. Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej. Prof. Antonii Kiliński uważał, że „podstawowym zagadnieniem, które należało rozwiązać było uzyskanie dostatecznie dużej niezawodności i trwałości” tych urządzeń. Opracowano 5 typów przeliczników lampowych (LE1 – LE5) których wyprodukowano łącznie 642 egzemplarze.

Przelicznik lampowy LE4

Pozytywne wyniki badań i doświadczenie projektantów pracujących w Katedrze pozwoliły na realizację jeszcze większych konstrukcji. Przystąpiono do projektowania lampowych komputerów zwanych wówczas cyfrowymi maszynami matematycznymi.

W Katedrze zaczął wtedy pracę dr Zdzisław Pawlak, który przeszedł z Zakładu Aparatów Matematycznych. Mając doświadczenie w budowaniu maszyn matematycznych, wyniesione z pracy przy komputerze XYZ, w 1958 roku dołącza do zespołu prof. Antoniego Kilińskiego, z którym, według koncepcji, którą opracował jeszcze w 1956 roku w Instytucie Matematycznym PAN, opracowują model maszyny o nazwie EMC-1 (Elektroniczna Maszyna Cyfrowa), nazwanej pierwotnie w książce “Maszyny liczą same?” Adama Empachera – BINEG. Dlaczego BINEG? Maszyna pracowała w układzie dwójkowym BIN, ale był to układ specjalnego rodzaju, tzw. negacyjny NEG. To kompletne dziwactwo matematyczne miało być prostsze w budowie kosztem niewielkiej – jak sądził Pawlak – komplikacji życia dla programistów. Jak się potem okazało ta “niewielka komplikacja” była gigantycznym utrapieniem programistów.

Jak wspomina Bogdan Miś, matematyk, operator i programista komputera XYZ: – “Okazało się, że wprawdzie maszyna w produkcji jest dość prosta i nieznacznie tańsza od innych, ale pisanie na nią programów jest nie „trochę trudniejsze”, jak zapowiadał Pawlak, ale ekstremalnie trudne. Nie ulega żadnej wątpliwości, że był to najtrudniejszy w obsłudze komputer w dziejach. Mawiano wtedy, że kto potrafi napisać program na polską „uemcetkę” – potrafi wszystko… Nie bez racji. Sam próbowałem. Bez specjalnych sukcesów.”

Józef Bartosiewicz, ówczesny pracownik Katedry Konstrukcji Telekomunikacyjnych i Radiofonii opisuje w swoich wspomnieniach: – “W lutym 1961 roku zostałem skierowany do pana inż. Zdzisława Brauna, który zajmował się wraz z zespołem uruchamianiem Elektronicznej Maszyny Cyfrowej. Maszyna powstawała w budynku przy Alejach Jerozolimskich, dokładnie w tym samym miejscu gdzie dzisiaj stoi Hotel Marriott. Pamięć bębnową produkowano również w Zakładzie, a zajmował się tym inż. Dobrosław Lange, inż. Wojciech Łągwiński oraz inż. Stefan Dotryw. Na tę pamięć wprowadzano system operacyjny, który opracowała grupa matematyków:  mgr Tadeusz Kulikowski, mgr Teresa Pajkowska oraz mgr Maria Łącka. Był to system o nazwie W-20, wprowadzany na nośnik pamięci bębnowej z taśmy perforowanej. System był wywoływany i uruchamiany odpowiednim kodem z pulpitu operatora maszyny. Po tej operacji można było wprowadzać dane i robić obliczenia. Pod systemem W-20 dane wprowadzano z dalekopisu lub z czytnika taśmy perforowanej.

Teresa Pajkowska przy Elektronicznej Maszynie Cyfrowej EMC

To była już początkowa informatyczna rewolucja, oczywiście wzorowano się na przykładach maszyn zachodnich. Jak już wspomniałem logika maszyny była realizowana w technice lampowej, a lampy w tym egzemplarzu były produkcji holenderskiej firmy Philips. Były to lampy bardzo pewne w pracy. Ponieważ ta maszyna była urządzeniem prototypowym, więc na niej robiono różne eksperymenty i ją rozbudowywano. Prototypowy egzemplarz maszyny EMC nie był zabudowany, więc był dostęp do jej części składowych. Całe szafy były odkryte, więc wymiana podzespołów była dokonywana bez problemu na żądanie konstruktorów. Na niej dokonywano dodawania, odejmowania i mnożenia w systemie tzw. hardwarowym. Natomiast dzielenia dokonywano już w systemie programowym. Była to dłuższa droga. Postanowiono, że dzielenie również będzie hardwarowe. Nad tym zagadnieniem pracowali wcześniej wspomniani matematycy: mgr Tadeusz Kulikowski, mgr Teresa Pajkowska oraz mgr Maria Łącka, a nad układową realizacją tej idei pracował inż. Jerzy Połoński. Kierował on zespołem inżynierów i techników, do którego należeli inż. Ryszard Tadzik, inż. Stefan Dotryw, mgr fizyki Wincenty Pieczka, oraz technicy.

Na zdjęciu pierwsi programiści Elektronicznej Maszyny Cyfrowej EMC-1, matematycy, którzy opracowali system W-20. Od lewej: Maria Połońska-Łącka, Tadeusz Kulikowski, Teresa Pajkowska

Prace nad modernizacją i nową konstrukcją EMC posuwały się naprzód. Powoli powstawała Uniwersalna Maszyna Cyfrowa UMC-1. Jesienią 1961 roku do zespołu dołączył inż. Jerzy Szewczyk, a dwa lata później, jesienią 1963 roku technik Remigiusz Lewandowski, obaj z Polskiego Radia.

W Zakładzie pełną parą nad obudową do UMC-1 pracował warsztat mechaniczny. Pracami konstrukcyjnymi kierował inż. Jerzy Kuhnel oraz inż. Henryk Nowak. Natomiast samo wykonanie mechanicznej obudowy maszyny prowadzone było w Warsztacie Mechanicznym Zakładu na terenie Politechniki Warszawskiej pod kierunkiem Władysława Korskiego i doświadczonego zespołu mechaników: Edmunda Andzelma, Zdzisława Cieślińskiego, Jana Górczyńskiego, Jerzego Lepianki, Juliana Rypińskiego, Jana Kalickiego, Jerzego Ślesickiego, spawacza Ryszarda Krotofila oraz lakiernika Franciszka Króla.

Równolegle zespół mgr inż. Jerzego Połońskiego, inż. Jerzego Szewczyka oraz inż. Ryszarda Tadzika opracowywał i uruchamiał elektroniczne układy, tzw. pakiety do UMC-1. Były one montowane w Zakładzie, który mieścił się na terenie Politechniki, pod kierownictwem inż. Karola Przybysza.

Przygotowaniem bębna pamięci, przez nagranie nośnika, zajmowali się inżynierowie: Dobrosław Lange, Stefan Dotryw i Wojciech Łągwiński. Po uruchomieniu wszystkich podzespołów, już na terenie Politechniki, zaczynała się wstępna eksploatacja maszyny.

Józef Bartosiewicz, wspomina: – “Prace konstrukcyjne, które ulepszały i poprawiały walory obliczeniowe UMC-1 trwały nadal. Był tylko problem, lampy elektronowe były produkcji NRD (ECC85) i miały przykry zwyczaj wybuchać. Wybuchając niszczyły inne układy. Stąd praca musiała się odbywać przy kontroli układów maszyny i uruchamianiu w okularach.

W 1962 i w 1963 roku na terenie montowni, blisko Gmachu Głównego Poitechniki Warszawskiej, stanęły zmontowane dwie maszyny cyfrowe typu UMC-1. Były już uruchomione, niemniej jednak trwały dalej prace konstrukcyjne związane z hardwareowym dzieleniem, prowadzone przez zespół inż. Jerzego Połońskiego.

Od lewej: Stefan Dotryw, Zdzisław Braun, Jerzy Połoński, Tadeusz Kulikowski, Ryszard Tadzik. W tle zmontowana maszyna UMC-1

W tym okresie w naszym Zakładzie na podstawie umowy przebywali trzej inżynierowie węgierscy z Budapesztu. Zapoznawali się oni z logiką maszyny cyfrowej UMC-1. Zajęcia z nimi prowadził inż. Ryszard Tadzik. Byli zainteresowani maszyną, ponieważ ich uczelnia miała zakupić egzemplarz UMC-1. Jednocześnie w Zakładzie przebywała grupa Wietnamczyków, którzy byli zainteresowani naszą konstrukcją i kupili nawet licencję na produkcję UMC-1. Zarówno Węgrzy jak i Wietnamczycy zapoznawali się również z montażem i uruchamianiem pakietów na naszej montowni. Natomiast już samej obsługi, pracy i konserwacji maszyny UMC-1 uczyli się na konkretnym zmontowanym egzemplarzu.”

Wytworzoną w Zakładzie serię prototypów przekazano do eksploatacji w Instytucie Geodezji i Kartografii, Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechnice Warszawskiej. Uruchamiano na tych maszynach różne programy specjalistyczne, szczególnie do prac związanych z geodezją. Wykonywano także bardzo dużą liczbę programów dydaktycznych i studenckich.

UMC-1 we Wrocławiu

Dyrektor ELWRO – Marian Tarnkowski postanowił, że zakłady rozpoczną produkcję jednej z wielu maszyn cyfrowych zaprojektowanych w Polsce, co umożliwi przygotowanie linii produkcyjnej tak skomplikowanych urządzeń, nabycie nowych doświadczeń przez zespół konstruktorski i inżynierski oraz dostarczenie na rynek pierwszych maszyn liczących, co niewątpliwie uspokoiłoby władze oczekujące konkretnych wyników od zakładów. Marian Tarnkowski wyznaczył inż. Eugeniuszowi Bilskiemu zadanie wyszukania w kraju takiej maszyny cyfrowej, której produkcję można by rozpocząć od razu. Szybko jednak ustalono, że konkurencyjne, polskie projekty nie są bardziej zaawansowane niż maszyny ELWRO, a niejednokrotnie były za nimi daleko w tyle. Tym samym, rozpoczęcie produkcji seryjnej konkurencyjnych maszyn nie miałoby wielkiego wkładu w rozwój zespołu konstruktorskiego czy inżynierskiego. Produkcja jakiejkolwiek maszyny projektu krajowego umożliwiała tylko i wyłącznie przygotowanie linii produkcyjnej i nabycia doświadczeń związanych tylko z procesem produkcji i montażu takich maszyn. Marian Tarnkowski ponownie więc rozpoczął rozmowy z konstruktorami maszyny XYZ – Zakładem Matematycznym PAN, maszyny EMAL 2 – Pracownią Maszyn Cyfrowych Instytutu Badań Jądrowych PAN oraz maszyny UMC-1 – Zakładem Konstrukcji Telekomunikacji i Radiofonii Politechniki Warszawskiej. Z przyczyn czysto ekonomicznych do produkcji wybrano właśnie tę ostatnią, maszynę UMC-1.

W maju 1962 roku pomiędzy Politechniką Warszawską, a zakładami ELWRO zostaje podpisana umowa, na mocy której Wrocławskie Zakłady Elektroniczne ELWRO otrzymały dokumentację komputera UMC-1. Nie była to pełna dokumentacja techniczna, gdyż UMC-1 takowej jeszcze nie posiadało. Należy przypomnieć, że dopiero pod koniec 1962 r. został uruchomiony pierwszy egzemplarz UMC-1 z czterech zmontowanych egzemplarzy prototypowych. Dostarczona do ELWRO dokumentacja była częściowo techniczna, a częściowo logiczna i zespół inżynierów ELWRO przed uruchomieniem produkcji UMC-1 musiał dokonać niezbędnych korekt i uzupełnień.

Na czele zespołu odpowiedzialnego za wdrożenie do produkcji UMC-1 stanął Eugeniusz Bilski, a pod jego kierownictwem nad dokumentacją pracowali:

  • Jan Bocheński,
  • Zbigniew Krukowski,
  • Andrzej Niżankowski,
  • Henryk Pluta,
  • Stanisław Gacek,
  • Stanisław Lepetow,

W trakcie prac doszło jeszcze dwóch absolwentów Politechniki Wrocławskiej: Bronisław Piwowar oraz Jerzy Pacholarz.

Do zespołu ELWRO zostali włączeni także pracownicy Politechniki Warszawskiej, którzy brali udział w przygotowaniu UMC-1 do produkcji seryjnej.

  • Jerzy Połoński,
  • Jerzy Szewczyk,
  • Edward Terlecki
  • Ryszard Tadzik
  • Stefan Dotryw
  • Józef Bartosiewicz
  • Tadeusz Kulikowski
  • oraz dwie panie: Maria Łącka i Teresa Pajkowska.

“Z Warszawy przewieziono dwie maszyny cyfrowe UMC-1 do fabryki ELWRO we Wrocławiu i tam nasza ekipa inżynierów i matematyków przekazała komisyjnie kierownictwu Zakładów ELWRO te egzemplarze. Kierownikiem naszej ekipy był inżynier Jerzy Połoński. Do ekipy technicznej należeli inż. Jerzy Szewczyk, inż. Ryszard Tadzik, inż. Stefan Dotryw oraz ja. Do grupy matematyków pod przewodem Tadzia Kulikowskiego – Teresa Pajkowska i Marysia Łącka. Mieszkaliśmy w hotelu w śródmieściu Wrocławia i do fabryki dojeżdżaliśmy tramwajami. Sprawdzano jeszcze dzielenie hardwarowe i wyłapywano błędy, ale w zasadzie wszystko było już w porządku i podpisano cyrograf na produkcję tych maszyn. Był jeszcze trzeci egzemplarz maszyny cyfrowej UMC-1, który był już częściowo wykonany przez inżynierów ELWRO. Dział techniczny Fabryki opracował technologię produkcji pakietów, uruchomiono dział mechaniczny, który zajął się pulpitem i obudową całej maszyny. Tak, jak to przewidywały reguły fabryczne, a nie produkcja ręczna, jak to było u nas w naszym skromnym warsztacie. To była imponująca procedura, z którą my się zapoznawaliśmy.” – wspomina Józef Bartosiewicz.

W  nowo utworzonym Ośrodku Prób i Zastosowań Maszyn Cyfrowych powstała w 1963 r. Sekcja Próbnej Eksploatacji, której 3-osobowy zespół (Stefan Zając, Marian Snowarski i Kazimierz Mazurkiewicz) przeprowadził próbną eksploatację partii 14 maszyn cyfrowych UMC-1, a następnie dokonał instalacji i uruchomienia tych maszyn u odbiorców. Jedna z nich została zainstalowana jak już wspomniano wcześniej w Instytucie Kartografii w Budapeszcie.

Schemat organizacyjny Uniwersalnej Maszyny Cyfrowej UMC-1. Fragment pracy dyplomowej Mariana Snowarskiego i Kazimierza Mazurkiewicza.

W 1964 r. utworzono w biurze konstrukcyjnym zespół, którego trzon stanowili inżynierowie Zbigniew Krukowski (szef zespołu) i Jerzy Pacholarz – obaj pracujący wcześniej w zespole wdrażającym do produkcji maszynę cyfrową UMC-1. Zespół ten rozpoczął prace zgodnie ze z góry przyjętym założeniem, że konstrukcja ma być oparta na podzespołach krajowych.

Maszyna UMC-1 prezentowana na stoisku ELWRO podczas targów w Moskwie. Na pierwszym planie od lewej: pakiety UMC-1, pamięć bębnowa napędzana silnikiem oraz dalekopis

Przy produkcji wprowadzono szczególny system kontroli. Każda maszyna UMC-1 przed dostarczeniem do odbiorcy końcowego była składana i testowana przez 300 godzin. Po pozytywnym przejściu testu, maszyny pakowano i montowano już w miejscu docelowej pracy.

Pracujący w ELWRO matematycy, Julian Dębowy i Teodor Mika zauważyli, że w niektórych przypadkach wyniki dzielenia nie są poprawne. Konstruktor maszyny mgr inż. Jerzy Płoński musiał przerobić układ dzielenia liczb. Te przeróbki trochę poprawiły dzielenie, ale i tak w pewnych przypadkach, bardzo rzadkich, wyniki dzielenia były fałszywe. Zadecydowano jednak, że tak musi pozostać.

Skrócony opis techniczny

Komputer UMC-1 był konstrukcją lampową pierwszej generacji, zajmował „szafę” o wysokości ok. 2,5 metra. Było to wówczas spore osiągnięcie, gdyż inne konstrukcje nie mieściły się w jednej szafie. Komputer UMC-1 był komputerem w pełni lampowym, o konstrukcji opartej na wymiennych pakietach, zbudowanych w oparciu o około 670 lamp, 5000 diod, 5500 oporników, 800 kondensatorów, 300 dławików i 11000 styków – łączówek. W całym komputerze było około 100000 punktów lutowniczych. Należy dodać, że wszystkie pakiety były lutowane ręcznie.

Pakiet komputera UMC-1 z kolekcji Polskie Komputery

Ponieważ ówczesne lampy krajowe nie spełniały wymagań związanych z trwałością i niezawodnością stosowano w nich lampy produkcji niemieckiej. Na niektórych z nich widniały etykiety zawierające informację o prądzie anodowym każdej konkretnej lampy. Bramki i przerzutniki były realizowane na lampach elektronowych w układzie tzw. linii opóźniających Havensa. Procesor wykorzystywał zapis liczbowy zwany zapisem minus dwójkowym. Zapis ten zamiast podstawy +2 przyjmuje za podstawę -2. W ten sposób bez bitu znaku można reprezentować zarówno liczby dodatnie, jak i ujemne. Pozwoliło to stosunkowo prosto realizować działania arytmetyczne.

Komputer był wyposażony w pamięć bębnowa o pojemności 4096 słów 36-cio bitowych (34 bity + 2 bity techniczne). Aluminiowy bęben pokryty warstwą magnetyczną z głowicami odczytu/zapisu umieszczonymi był na specjalnych metalowych belkach. Bęben ustawiony poziomo był obracany silnikiem elektrycznym.

Początkowo podstawowym urządzeniem zewnętrznym był dalekopis. Była to konsola, która mogła służyć jako urządzenie wejściowe (klawiatura) lub jako drukarka. Aby można było pracować wsadowo dołączono jeszcze dwa urządzenia zewnętrzne: czytnik (o szybkości 50 znaków na sekundę) i perforator taśmy papierowej. Oczywiście, ze względu na pojemność pamięci, komputer nie posiadał żadnego wgranego na stałe oprogramowania. Wprowadzanie rozkazów i danych odbywało się w kodzie maszynowym i wykorzystywało tzw. kod dziewięcioznakowy. Ponieważ znaki dalekopisowe kodowane były na 5. bitach, to wykorzystując ciąg 9. znaków można utworzyć dwójkowe słowo 36-cio bitowe biorąc znaki, których kody zachodzą jednym bitem na siebie. Przykładowo kod 010 to 01101, a kod 110 to 11101. Składając te dwa kody widać, że ostatni bit znaku 010 jest 1, a pierwszy bit znaku 110 też jest 1 i znaki te można umieścić obok siebie tworząc 9-cio bitowe słowo dwójkowe 011011101. Dodając w ten sposób jeszcze 7 znaków (każdy po 4 bity) otrzyma się słowo 36-cio bitowe. Bit trwał 10 mikrosekund zatem słowo trwało 0,36 mikrosekundy.

Maszyna cyfrowa UMC – od prawej: prof. dr Jerzy Bromirski, dyrektor ELWRO mgr inż. Marian Tarnkowski (prezentuje maszynę), rektor Politechniki Wrocławskiej prof. Dionizy Smoleński, mgr Roman Zuber, doc. dr Bronisław Pilawski

UMC-1 była maszyną szeregową – informacja przekazywana bit po bicie, binarną – liczby w systemie dwójkowym (minus dwójkowym, zanegowanym), sekwencyjną – maszyna musi mieć podany tok postępowania, który jest zapisywany w pamięci, jednoadresową – w rozkazie umieszczony może być adres tylko jednej komórki, stałoprzecinkową – liczby całkowite lub przy zawczasu określonej pozycji przecinka, mikroprogramową – program to ciąg mikroprogramów (rozkaz-operacja), rozkaz składa się z elementarnych mikrooperacji oraz lampową – układy logiczne, generatory sygnałowe itp. zbudowane są na lampach.

Koszt przeprowadzenia 1 mln operacji dodawania na liczbach ze stałym przecinkiem na maszynie UMC-1 wynosił 500 zł (według cen z 1976 r.), dla porównania przy użyciu komputera Odra 1003 koszt ten malał do zaledwie 49 zł.

“Po uruchomieniu produkcji w ELWRO Polska Akademia Nauk w Warszawie zakupiła jeden egzemplarz UMC-1, który zainstalowano w Pałacu Kultury o ile dobrze pamiętam na 6-tym piętrze. Miałem nad tym egzemplarzem opiekę w ramach prac zleconych. Ciekawostką jest to, że obok UMC-1 była tam zainstalowana radziecka maszyna URAŁ, która pracowała tylko kilka godzin, ponieważ wieczorem była konserwowana i przygotowywana do pracy na dzień następny! Horror! Taka była jej awaryjność! Miałem jeszcze jedną maszynę UMC-1 pod opieką i konserwacją. Pracowała ona na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego u prof. Andrzeja Orszgha.” – wspomina Józef Bartosiewicz.

UMC-1 w Lublinie

Historia UMC–1 w Lublinie sięga do 1965 roku, momentu powstania Zakładu Metod Numerycznych UMCS. Jego kierownikiem został dr Światomir Ząbek. Zakład mieścił się przy ul. Sowińskiego 11 w przebudowanym baraku, w którym wcześniej znajdowała się stołówka studencka.

W tym samym roku naukowcy zainstalowali UMC-1. Komputer był bardzo duży. Dla maszyn wygospodarowano 2 sale i perforatornię o łącznej powierzchni ponad 90 mkw. – “UMC-1 był pierwszym polskim komputerem zbudowanym na lampach elektronowych. Inni śmiali się z nas, że był to sprzęt o mocy dwóch parowych dusz. Z kolei lampy miały to do siebie, że pod wpływem wahań napięcia po prostu się przepalały i trzeba było je wymieniać by komputer chciał działać. Takich lamp było aż 670 ułożonych w pakietach wielkości arkusza A4. Było więc co sprawdzać. Nie da się tego porównać do niczego z dzisiejszej technologi” – mówi Zbigniew Skorzyński, który serwisował i rozbudowywał ten komputer.

Urządzenia wejścia-wyjścia maszyny UMC-1: dalekopis i czytnik mechaniczny taśmy dziurkowanej

Doc. dr Światomir Ząbek, długoletni kierownik Zakładu Metod Numerycznych wspomina: – “Ten właśnie pierwszy w UMCS komputer wziął się – że tak powiem – z kaprysu ministra. W czerwcu 1964 roku przyjechał do Lublina Henryk Golański, minister szkolnictwa wyższego, w sprawie powołania międzyuczelnianego instytutu matematycznego. Profesor Adam Bielecki, kierownik naszej katedry, zaprosił na spotkanie również mnie, świeżo upieczonego doktora. Przedstawił mnie ministrowi, jako zainteresowanego maszynami matematycznymi. Minister obiecał uczelni przydział maszyny (miała to być Odra 1003) i kazał się przygotowywać merytorycznie do jej zagospodarowania. Ale kilka miesięcy później ministerstwo zaskoczyło nas i podesłało UMC-1 z przeznaczeniem do dydaktyki dla szkół wyższych. Mieliśmy w oparciu o nią otworzyć na matematyce specjalność metody numeryczne. A metody numeryczne to właśnie matematyczne podstawy obliczeń komputerowych. Jak wyglądał ten cud techniki? Maszyna przypominała wielkością dużą meblościankę; taka wysoka skrzynia, pomalowana na zielono, z dwoma jakby kominami – to był wyciąg, bo trzeba było ją chłodzić: Lampy elektronowe grzały niemiłosiernie. Często się psuła, bo te lampy (typowe lampy do odbiorników radiowych!) po prostu się przepalały. Procesor tej maszyny wykonywał raptem… 100 operacji arytmetycznych na sekundę. Za pamięć operacyjną służyło zaledwie kilka 5-bajtowych komórek, zwanych rejestrami. Pamięci zewnętrznej miała jakieś 20 kilobajtów wszystkiego. Była to pamięć bębnowa – ten bęben to taki dysk twardy, tyle że nie płaski, a miał postać walca, który się obracał; 64 nieruchome głowice pisały i czytały informacje na przesuwających się pod nimi 64 ścieżkach. Wygląda jak wielka szpula. Żeby zagospodarować ten ministerialny podarunek, należało włożyć sporo wysiłku. Trzeba było kilka osób przeszkolić w ELWRO, a ja byłem na stażu w Katedrze Metod Numerycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, u profesora Paszkowskiego, przy angielskim komputerze Elliott 803B. Maszyny cyfrowe stosowano wówczas niemal wyłącznie w obliczeniach numerycznych, naukowo-technicznych, a my uczyliśmy studentów podstawowych kroków programowania. Korzystanie z komputera polegało wówczas na tym, że trzeba było najpierw samemu napisać program, bo profesjonalnych nie było. I pisaliśmy – do obliczeń naukowych dla fizyków, chemików z UMCS, meteorologów, mechanizatorów rolnictwa z Akademii Rolniczej.”

Kurier Lubelski z dnia 12 listopada 1965 r. napisał: – “Maszynę z genialną pamięcią zdobył UMCS!” Genialna pamięć!? “4096 słów po czterdzieści bitów to była cała pamięć! A maszyny były drogie, koszt jednej – jakieś sześć milionów złotych. Dla porównania moja pensja wynosiła tysiąc złotych. Utrzymanie też kosztowało, bo UMC-1 zżerała mnóstwo prądu. Maszyna stała w baraku przy Langiewicza, tam ulokowano nowo utworzony Zakład Metod Numerycznych. Niektórzy uważali, że się separujemy, czujemy lepsi, bo to, co robimy, to jakaś wiedza tajemna. Nawet służby specjalne interesowały się, bo język maszyny to przecież były – według nich – szyfry.” – dodaje doc. dr Światomir Ząbek, długoletni kierownik Zakładu Metod Numerycznych.

Awaryjność UMC-1 była duża, kolejnych maszyn – coraz mniejsza. Jednak czasem się psuły, a wtedy wkraczał Zbigniew Skorzyński, cudotwórca od tych spraw. Zbigniew Skorzyński, fizyk, elektronik, były kierownik Ośrodka Obliczeniowego UMCS wspomina: “W latach 60. instalowałem pierwszy komputer na UMCS i trzy inne w mieście. Były to dziwne maszyny, dziś o takiej technice się nie pamięta. Każdy bit miał osobną ścieżkę transmisyjną, a wszystkie szły gęsiego, jeden za drugim, tym samym torem. Miały już cechy komputerów. Najważniejszym wyróżnikiem komputera jest możliwość modyfikowania programu w trakcie wykonania. Zajmowałem się tym i innymi komputerami, interweniowałem w razie awarii. Przez pewien czas byłem jedynym specjalistą od serwisu. Te komputery działały tylko wtedy, kiedy w pobliżu był co najmniej jeden człowiek, którego wiedza równała się wiedzy zachodniego konstruktora. Kiedy któryś z tych ludzi znalazł się na Zachodzie, dziwiono się, że tak dużo umie. Gdzie Pan się uczył? – pytali. Spędziłem w fabryce ELWRO we Wrocławiu dziewięć miesięcy. Tam poznawałem każdy z trzech komputerów: UMC-1, Odrę 1013 i Odrę 1204.”

Fragment programu napisany na UMC-1 w systemie W-20

“Dzięki UMC-1 powstały takie programy jak TYMAC, który był symulatorem pracy prostej maszyny cyfrowej, IZA – interpreter arytmetyki zmiennoprzecinkowej i PROM, który był programem monitorującym dla późniejszych maszyn z serii Odra. W 1965 roku na UMCS maszyna UMC-1 była wykorzystywana średnio 7 godzin na dobę, w 1966 roku już 12, a czasami nawet 20. Urządzeniem wejścia i wyjścia „komputera” UMC-1 był teleks a nośnikiem informacji taśma perforowana czytana z prędkością 7 znaków na sekundę – Pierwsza nasza modernizacja polegała na podłączeniu czytnika taśm polskiej produkcji, który rozszerzył tę zdolność do 300 znaków na sekundę. Maszyna nie nadążała jednak za czytnikiem i dopiero po naszej modernizacji „dogoniła”czytnik. Staraliśmy się też popularyzować komputer. Był jednak dość spory i nie było go jak przenieść na uczelnię. Musieliśmy wymyślić sposób transmisji danych. Przeciągnęliśmy przewody przez budowaną jeszcze wtedy bibliotekę i z wykorzystaniem teleksu podłączyliśmy urządzenie. Nie było wtedy żadnych urządzeń jak projektory, więc kolejnym wyzwaniem było obejście tego problemu. Za pomocą teleksu drukowaliśmy materiały na foli śniadaniowej z rolki i wykorzystując rzutnik pisma wyświetlaliśmy elementy na ekranie. W praktyce graliśmy z uczniem w kółko i krzyżyk. Uczeń wpisywał swoje ustawienia, komputer odpowiadał drukując je na foli. Po jej przycięciu wkładaliśmy ją na rzutnik. Dzięki temu cała sala mogła zobaczyć naszą grę. Była to pierwsza wizualizacja komputerowa w Polsce i to właśnie na UMCS” – dodaje Zbigniew Skórzyński.

Jednym z pierwszych centrów komputerowych w kraju był ośrodek utworzony w 1962 r. przy Instytucie Geodezji i Kartografii w Warszawie. Od 1965 r. pracowała w nim maszyna cyfrowa UMC-1, na której prowadzono głównie obliczenia związane z wyrównywaniem sieci triangulacyjnych. Jeszcze w 1966 r. UMC-1 pracował w Biurze Studiów i Projektowania Prozamet-Bepes, później przemianowanym na Promasz. Ostatnia informacja o działającej Uniwersalnej Maszynie Cyfrowej UMC-1, pochodzi ze wspomnień Józefa Bartosiewicza, który wraz z technikiem Stanisławem Kostrzewskim obsługiwał ją do roku 1972 w Zakładzie Doświadczalnym Budowy Maszyn Matematycznych. Z informacji które posiadam na chwilę obecną, nie zachował się żaden egzemplarz tej maszyny.

Za motywację do napisania tego artykułu dziękuje Marianowi Snowarskiemu, który uruchamiał UMC-1 wyprodukowane we Wrocławskich Zakładach Elektronicznych Elwro. Panu Kazimierzowi Mazurkiewiczowi, dziękuję za udostępnienie do zeskanowania pracy dyplomowej, której był współautorem razem z Marianem Snowarskim, dotyczącej opracowania statystycznego wyników badań wstępnej eksploatacji serii elektronicznych maszyn matematycznych typu UMC-1. Panu Jerzemu Stanisławowi Nowakowi za wsparcie merytoryczne i zdigitalizowanie wspomnianej pracy dyplomowej oraz udostępnienie jej na stronie historiainformatyki.pl

Protected: Polski mikrokomputer Bosman 8 – Historia

This content is password protected. To view it please enter your password below: